Ekhm... :) Dawno nie pisałam-hehe :D notkę miałam od piątku ale jakoś nie miałam czasu jej dodać i jak mi ktoś powie że mało to zabije xD 4 strony A4-zadowoleni? Niby nic się nie dzieje tylko ciągle się kłócą ale bardziej..."zaawansowane" przekomarzanie mam zaplanowane na ich wieczór, a raczej noc :* Mam już 2 kartki zapisane tylko muszę je spisać do worda :D notkę dedykuje
Integral-Alucard aby w końcu coś ta jędza napisała!!! No i oczywiście
Evenire bo w końcu udało mi się napisać te 4 strony :P
miłego czytania :)
~Ludzie mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. OK.-niech im będzie. Ale czy tej McGonnagal odbiło, że mnie przywiązała do tego idioty?!!~takie myśli krążyły po głowie Szajery gdy szła razem z Draco przez korytarz oddalona od niego na tyle ile pozwalał sznur ale nie tak mocno aby blokować całe przejście. Ona patrzyła lekko marszcząc brwi ze złości w lewo, on ironicznie się uśmiechając-przed siebie. Każdy spoglądał na nich w szoku, myśląc, o co chodzi z tym sznurem (?!), dziewczyny patrzyły ze złością, nie mogąc zrozumieć dlaczego skoro chciał się już przywiązać to zrobił to z TĄ kobietą, a faceci z podziwem że jeszcze żyje po „odurzeniu” jej szlamem. I co tu robić? Ani on, ani ona nie odpowiadali, gdy ktoś się pytał, o co w tym chodzi, ignorując wszystkich totalnie, ale Szajera wiedziała, że „prawdziwa zabawa” zacznie się w PW, gdy zapewne ten „palant” zacznie opowiadać jakaś historyjkę, dlaczego jest do niej przywiązany! Ech! Życie! I jak tu z nim walczyć? Po tym, jakie „przedstawienie” zrobiła w pokoju trochę głupio jej było patrzeć na Draco, zwłaszcza, że wiedział o jej „małym” sekrecie. ~Dźgnę go i po sprawie…~pomyślała Szajera w przypływie wisielczego humoru. Ale gdyby problemy można było rozwiązywać w tak łatwy sposób! Ona osobiście dawno by nie żyła zabita zapewne przez jakiegoś arystokratę = =”
No i zabawa się zaczyna! Szajera odetchnęła głęboko i usiadła na wprost fotela gdzie siedział Draco, aby jak najbardziej się od niego oddalić, od razu wszyscy przybiegli do swojego „Króla” i zaczęli go wypytywać, o co chodzi? A Szajera dyskretnie zacieśniła lewą dłoń na podłokietniku, widząc jego ironiczny uśmiech przez ledwo widoczną lukę w tłumię ludzi. Nie zdawała sobie nawet sprawy, ale wstrzymywała oddech, czekając, co on powie..? A Malfoy jak gdyby nigdy nic powoli się rozglądał po zaciekawionych twarzach Ślizgonów poczym uśmiechnął się ironicznie
-Ginewra.-odparł tylko ku zaskoczeniu wszystkich(zwłaszcza Szajery) po czym usiadł wygodnie w fotelu, gdzie po chwili znów zasypali go gradem pytań, o co w tym chodzi? Prosząc go, aby powiedział wszystko -Hmm…-zaczął a wszyscy patrzyli na niego w napięciu –Ginewra, która chce ratować świat? A zwłaszcza Ślizgonów?-dokończył znów zaskakując wszystkich poczym po krótkim „dajcie mi spokój” zamknął oczy przedtem rzucając kpiące spojrzenie Keirt która patrzyła na niego równie zaskoczona jak inni. Nie minęła chwila, gdy „Goryle” Draco zaczęli wszystkich odganiać tłumacząc się tym, że Malfoy w końcu spędził całe południe z Szlamą, co oczywiście wszyscy rozumieli. Szajera także ułożyła się wygodniej w fotelu poczym zmrużyła oczy i przyglądała się Ślizgonowi, do którego była przywiązana. Boże! Czasami w ogóle go nie rozumiała! Jego zmiany nastroju, a raczej charakteru zaskakiwały ją, co oczywiście nie zmienia faktu ze jest dupkiem (!) Tym bardziej teraz, gdy nagle uniósł powieki i spojrzał prosto w jej oczy –Coś nie tak?-zapytał drwiąco, a ta zmarszczyła brwi
-Nie no! Wszystko w jak najlepszym porządku! W końcu jestem przywiązana TYLKO, a raczej AŻ do ciebie!-prychła a ten się zaśmiał
-Rozumiem.-odparł poczym znów zamknął powieki co po raz kolejny zbiło Ślizgonkę z tropu
-To była ironia.-powiedziała ale z jego twarzy nadal nie znikał rozbawiony uśmiech –Mógłbyś przestać?!-zapytała a ten otworzył znów oczy
-Masz jakiś problem?-zapytał niby spokojnie ale w jego głosie aż wyczuwało się jawną wrogość –Jestem zmęczony i chce odpocząć. Coś nie pasuje? Droga wolna, możesz iść.-dokończył, ostatnie zdanie mówiąc z ironią, no bo jak w końcu mogła gdzieś iść skoro była do niego przywiązana? Szajera wstrzymała oddech, aby jakoś się uspokoić i nie zaczynać kolejnej kłótni, co było dość trudne, bo wszyscy się przysłuchiwali ich krótkiej wymianie zdań i rzucali w jej stronę jakieś ironiczne uwagi. ~Szlag by ich trafił!~pomyślała wściekła Keirt gdy nagle przejście do PW się otworzyło
-Niemożliwe!-zawołał Zahn widząc swoją przyjaciółkę siedzącą w fotelu, mającą sznur przywiązany do nadgarstków –A jednak to prawda! Boże, Szajero! Komu tak podpadłaś?!-zapytał Krukon siadając koło niej na kanapie z zaskoczeniem
-McGonnagal.-odparła krótko i westchnęła –A ty skąd znasz hasło?-zapytała a ten chrząknął i uśmiechnął się frywolnie
-No cóż, kochanie. Mam wiele „przyjaciółek”.
-Rozumiem… Ech! Zahn! Jeszcze ciebie mi tu brakowało do szczęścia!-„zawołała” z rezygnacją Ślizgonka widząc pogardliwe spojrzenia innych.
-Nie bój się, skarbie, wszystko zatrzymało się na propozycjach.-powiedział żartobliwe chłopak a ta mimo woli się lekko zaśmiała
-Nawet nie wiesz, jaką poczułam ulgę! Normalnie uwierzyłam ci na słowo! A właściwie, skąd wiesz, że mam „taką” karę?
-No cóż, wbrew pozorom arystokraci to też plotkarze.-odparł uśmiechając się nonszalancko a ta westchnęła
-No cóż i mają, o czym plotkować…
-No wiesz, gdy tylko usłyszałem, że cię przywiązali do Malfoy’a przyszedłem na ratunek…
-Nie martw się, wbrew pozorom to nie kryminał, nie musisz mi pomagać…
-No tak, w końcu jakby się Ginewra dowiedziała, że uciekłaś dodałaby ci tych kilka latek do wyroku.
-Zahn!
-Co? Żartuje! Żartuje! Przecież ty dziewczyno masz niesamowity fart!-zawołał a ta z westchnieniem spojrzała na Draco, mimo woli zastanawiała się czy ich rozmowa mu nie przeszkadza..? ~Boże! No i mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi, że śpi..?~ostatnie zdanie „wypowiedziała” niepewnie, gdy ten otworzył oczy i wbił w nią swój lodowaty wzrok
-Mogłabyś tak nachalnie się na mnie nie patrzeć? Wiem, że ci się podobam, ale opanuj się.
-Ty chyba śnisz!-tylko tyle udało jej się wymyślisz w odpowiedzi, nadal czuła się nie swojo w jego obecności po „incydencie” w pokoju
-Bardzo interesująca riposta.-dodał kpiąco i znów zamknął oczy, a ta zacieśniła dłonie na kolanach, jak on ją wkurzał (!). Zahn przyglądał się chwilę swojej przyjaciółce, dziwne, ale czyżby coś między nimi się zmieniło? Nie miał na myśli żadnego przełomu w stylu „Szajero, kocham cię!” publicznie, tylko z oczu Ślizgonki oprócz nienawiści biło też…hmm… takie jakby zagubienie i niepewność..?
-Spokojnie kochanie, to chyba ja jako twój przyszły mąż i obiekt nienawiści po rychłym rozwodzie, powinienem bronić twojej dumy.
-Och! Zahn, przestań! Ale zaraz…czemu po rozwodzie?-zapytała mimo woli zdumiona a ten ku jej kompletnemu zdziwieniu, jak i wszystkich zgromadzonych, nagle pochylił się w jej stronę, obejmując w pasie i przyciągając ją do siebie co spowodowało że Szajera na chwilę spuściła wzrok ale gdy tylko go uniosła od razu ujrzała twarz Krukona który był strasznie blisko niej i tak jakoś dziwnie na nią patrzył… Mimo woli lekko się zarumieniła, już chciała coś powiedzieć aby zaprotestować gdy ten ominął jej usta i poczuła jego ciepły oddech na szyi
-Bo ty kochasz kogoś innego.-wyszeptał a tej aż się oczy rozszerzyły, dopiero po chwili się opamiętała gdy usłyszała jak chimera się otwiera i ten wychodzi z PW
-Zahn! Zaczekaj..!-zawołała, wstając i chcąc biec za przyjacielem gdy nagle poczuła stanowcze szarpnięcie które ją zatrzymało więc spojrzała zdziwiona do tyłu na Draco, który patrzył na nią dziwnie…ostrzegawczo..?
-Szarpiesz mi rękę.-powiedział tylko a ta zmrużyła oczy, niby nic, ale znów poczuła jakiś uścisk w gardle, dlaczego patrzył na nią z takim niezadowoleniem..? Szajera zmarszczyła brwi i nagle ku zdziwieniu wszystkich podeszła do niego i chwyciła go za rękę poczym ciągnąc, zaczęła biec razem z nim w stronę Krukona. Draco był tak zaskoczony jej zachowaniem, że nie protestował, patrząc z lekkim zdziwieniem na jej dłoń, którą trzymała jego rękę.
-Zahn!-z zamyśleń wyrwał go głos Szajery więc uniósł głowę i od razu ujrzał Krukona który zatrzymał się i odwrócił w ich stronę, uśmiechając się nonszalancko.
-O co chodzi..?
-Nie pytaj głupio! Co miałeś namyśli?!-zapytała sama nie wiedząc czemu będąc oburzona, gdy nagle ten ku jej zdziwieniu postawił dłoń na jej głowie i zaśmiał się wesoło
-Ech! Niezły jestem, no nie? Potrafię być przekonujący, jeśli chce.-odparł a ta patrzyła na niego zaskoczona –Nie przejmuj się kochanie, każdy czasami coś palnie.-dodał poczym odwrócił się i zaczął iść do siebie a ta patrzyła na niego zdumiona. ~Co..?~ „powiedziała” gdy nagle przerażona zdała sobie sprawę że ściska „kogoś” mocno za dłoń… Natychmiast odsunęła się od Draco gwałtownie, odwracając się do niego przodem i od razu zobaczyła ironiczny uśmiech na jego twarzy.
-Widzę, że w końcu przypomniałaś sobie o mojej obecności.-powiedział kpiąco a ta zmarszczyła brwi
-No cóż, zadziwiająco łatwo było mi o tobie zapomnieć.-odparła tak samo kpiąco jak on a ten się uśmiechnął drwiąco
-Szkoda, że ja nie mogłem tego samego powiedzieć o tobie, gdy tak desperacko ściskałaś moją rękę, aby się nie zgubić.
-Wybacz, Draco, mam nadzieję, że nie zostawiłam żadnych śladów na twojej idealnie czystej ręce..?
-No cóż, proces o odszkodowanie ci nie grozi, nawet nie miałbym, z czego zabrać ci pieniędzy, chyba, że…
-Oddałabym ci je w naturze..?-zapytała ironicznie a ten się zaśmiał
-Wybacz, mówiłem ci, tak nisko nie upadłem żeby chcieć cię dotykać, a swoją drogą to nawet gdybym cię wynajął wątpię żebyś miała jakichś klientów na ulicy
-Wiesz, wszystko zależy od tego jak sprytny jest Alfons, a widzę, że ty nie umiesz się bawić w te klocki.
-Na pewno nie z Szlamą.-odparł sarkastycznie a ta uniosła jedną brew
-Za ciężko na twoją inteligencję..?
-No widzisz, twoja dedukcja jest porażająca. A teraz wybacz, nie mam ochoty tak tu stać. Idziemy.
-Co..? Draco!-zawołała oburzona gdy ten dość gwałtownie pociągnął ją za sznur, powodując że prawie by upadła co na całe szczęście się nie stało –Uprzedzałbyś!
-Uprzedziłem.-odprał tylko a ta znów westchnęła głęboko aby się uspokoić
–Jesteś idiotą, Draco Malfoy’u!-warkła a ten się zaśmiał kpiąco
-Proszę cię, nie zniżaj mnie do twojego poziomu.
-Zaraz mnie szlag trafi! Zostaw mnie w spokoju!
-Mówiłem ci już: droga wolna.-powiedział a ta zacieśniła dłonie zamykając przy tym oczy ~O nie! Nie sprowokuje mnie!~warkła w myślach gdy nagle wpadła na „kogoś” więc cofła się na całe szczęście znów nie upadając. Szajera spojrzała wściekła na Ślizgona
-Co ty robisz?!
-Chciałem tylko zapytać czy znasz nowe hasło..?-zapytał ku jej zdziwieniu, uśmiechając się przy tym kpiąco
-„Nowe hasło”..?-powtórzyła zdziwiona a ten się zaśmiał drwiąco gdy nagle chwycił ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie tak, że stała przed nim, będąc odwrócona do niego plecami. Draco powoli przejechał dłońmi po jej skórze, zatrzymując się na ramionach
-„Śmierć Szlamom”.-usłyszała jego głos tuż koło swego ucha i aż jej się oczy rozszerzyły, tym większe było jej przerażenie gdy ściany zaczęły się rozsuwać… Opamiętała się dopiero wtedy gdy ujrzała Ślizgonów wpatrujących się w nią z kpiną
-Dzięki za informację.-odprała na tyle spokojnie na ile umiała i ruszyła w kierunku kanapy a Draco patrząc na nią z rozbawieniem, ruszył za nią i znów jak gdyby nigdy nic, usiedli na swoich miejscach, tylko że tym razem Malfoy rozmawiał z kilkoma Ślizgonami, którzy usiedli koło niego a Szajera opierając rękę na oparciu kanapy patrzyła przed siebie, będąc tak odwrócona żeby nie mogła ujrzeć „pewnego” blondyna.
-Keirt, czy mogłabyś mi przypomnieć hasło..?-zapytał jakiś chłopak a ta zamykając oczy i nawet się nie odwracając odparła zwykłe:
-Nie pamiętam.-na co niektórzy zareagowali śmiechem
-No, co ty Keirt? Tak szybko zapomniałaś?-zapytał Malfoy, włączając się do „dyskusji” a ta otworzyła oczy ale nadal była odwrócona do nich tyłem opierając tym razem całą klatkę piersiową o oparcie kanapy, a brodę mając położoną na zewnętrznej stronie nadgarstka
-No widzisz Draco jak przez stres szybko mnie skleroza łapie…
-To jak ty wyjdziesz z PW, moja droga?-znów zadał jej kpiące pytanie a ta mimo woli lekko się zaśmiała
-Od, czego mam ciebie, mój drogi?-odparła pytaniem na pytanie a ten również się uśmiechnął
-Tylko przez jakiś czas, na twoim miejscu ćwiczyłbym pamięć.
-Nie omieszkam skorzystać z twoich rad.
-Mam nadzieję. Przypomnę hasło: „Śmierć Szlamom”
-Zapamiętam na przyszłość.-odparła i przechyliła lekko głowę przymykając trochę oczy czego ci nie widzieli
-A mogłabyś powtórzyć? Wtedy byłbym pewien, że zapamiętałaś.-powiedział ku uciesze wszystkich którzy słuchali ich rozmowy
-A, co? Teraz ty zapomniałeś..?- Dziwne…niby chciała powiedzieć te dwa słowa, ale głos odmówił jej posłuszeństwa a coś ścisnęło gardło…
-Zmieniasz temat.-zauważył a ta wywróciła oczami
-Nie zmieniam…
-Owszem, robisz to. A teraz powtórz hasło.-powiedział dziwnie stanowczo a ta zamknęła oczy, czując napięcie między nimi
-„Śmierć Szlamom”-odparła, na co chyba wszyscy wybuchli śmiechem, więc ta mimo woli zamknęła trochę mocniej oczy –Zadowolony?-dodała gdy nagle poczuła jak ktoś łapie ją za ramię i odwraca w swoją stronę, ku swojemu zdziwieniu ujrzała Draco, który patrzył na nią badawczo, a po chwili westchnął i wrócił na swoje miejsce co totalnie zaskoczyło blondynkę.
-Nie za bardzo, nie dosłyszałem.-powiedział, co spowodowało, że ta się opamiętała i przestała patrzeć na niego
-To myj uszy..!-odprarła tylko i znów odwróciła się tyłem do nich, wywołując na twarzy Ślizgona lekki uśmiech
-A ty mów do mnie a nie obok.-„powtórzył” i oparł się wygodnie w fotelu, nawet nie czekając na odpowiedź, bo wiedział, że ta nic już nie powie. Dziwne…sam nie wiedział, czemu to zrobił… Niby upokorzenie jej w ten sposób bawiło go, ale tylko na początku, nagle ogarnęła go zaskakująca myśl, że ta może płakać, więc sam nie wiedział, kiedy zerwał się z miejsca i odwrócił ją w swoją stronę... I nigdy przedtem nie czuł tak wielkiej ulgi…