Hello~!

wtorek, 28.lutego.2012, 11:24
O matko! jak dawno mnie tu nie było *_* ale sie uśmiałam czytając to, co nabazgrałam, czas odswieżyć trochę mojego bloga~!
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Ekhm... :) Dawno nie pisałam-hehe :D notkę miałam od piątku ale jakoś nie miałam czasu jej dodać i jak mi ktoś powie że mało to zabije xD 4 strony A4-zadowoleni? Niby nic się nie dzieje tylko ciągle się kłócą ale bardziej..."zaawansowane" przekomarzanie mam zaplanowane na ich wieczór, a raczej noc :* Mam już 2 kartki zapisane tylko muszę je spisać do worda :D notkę dedykuje Integral-Alucard aby w końcu coś ta jędza napisała!!! No i oczywiście Evenire bo w końcu udało mi się napisać te 4 strony :P
miłego czytania :)


~Ludzie mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. OK.-niech im będzie. Ale czy tej McGonnagal odbiło, że mnie przywiązała do tego idioty?!!~takie myśli krążyły po głowie Szajery gdy szła razem z Draco przez korytarz oddalona od niego na tyle ile pozwalał sznur ale nie tak mocno aby blokować całe przejście. Ona patrzyła lekko marszcząc brwi ze złości w lewo, on ironicznie się uśmiechając-przed siebie. Każdy spoglądał na nich w szoku, myśląc, o co chodzi z tym sznurem (?!), dziewczyny patrzyły ze złością, nie mogąc zrozumieć dlaczego skoro chciał się już przywiązać to zrobił to z TĄ kobietą, a faceci z podziwem że jeszcze żyje po „odurzeniu” jej szlamem. I co tu robić? Ani on, ani ona nie odpowiadali, gdy ktoś się pytał, o co w tym chodzi, ignorując wszystkich totalnie, ale Szajera wiedziała, że „prawdziwa zabawa” zacznie się w PW, gdy zapewne ten „palant” zacznie opowiadać jakaś historyjkę, dlaczego jest do niej przywiązany! Ech! Życie! I jak tu z nim walczyć? Po tym, jakie „przedstawienie” zrobiła w pokoju trochę głupio jej było patrzeć na Draco, zwłaszcza, że wiedział o jej „małym” sekrecie. ~Dźgnę go i po sprawie…~pomyślała Szajera w przypływie wisielczego humoru. Ale gdyby problemy można było rozwiązywać w tak łatwy sposób! Ona osobiście dawno by nie żyła zabita zapewne przez jakiegoś arystokratę = =”
No i zabawa się zaczyna! Szajera odetchnęła głęboko i usiadła na wprost fotela gdzie siedział Draco, aby jak najbardziej się od niego oddalić, od razu wszyscy przybiegli do swojego „Króla” i zaczęli go wypytywać, o co chodzi? A Szajera dyskretnie zacieśniła lewą dłoń na podłokietniku, widząc jego ironiczny uśmiech przez ledwo widoczną lukę w tłumię ludzi. Nie zdawała sobie nawet sprawy, ale wstrzymywała oddech, czekając, co on powie..? A Malfoy jak gdyby nigdy nic powoli się rozglądał po zaciekawionych twarzach Ślizgonów poczym uśmiechnął się ironicznie
-Ginewra.-odparł tylko ku zaskoczeniu wszystkich(zwłaszcza Szajery) po czym usiadł wygodnie w fotelu, gdzie po chwili znów zasypali go gradem pytań, o co w tym chodzi? Prosząc go, aby powiedział wszystko -Hmm…-zaczął a wszyscy patrzyli na niego w napięciu –Ginewra, która chce ratować świat? A zwłaszcza Ślizgonów?-dokończył znów zaskakując wszystkich poczym po krótkim „dajcie mi spokój” zamknął oczy przedtem rzucając kpiące spojrzenie Keirt która patrzyła na niego równie zaskoczona jak inni. Nie minęła chwila, gdy „Goryle” Draco zaczęli wszystkich odganiać tłumacząc się tym, że Malfoy w końcu spędził całe południe z Szlamą, co oczywiście wszyscy rozumieli. Szajera także ułożyła się wygodniej w fotelu poczym zmrużyła oczy i przyglądała się Ślizgonowi, do którego była przywiązana. Boże! Czasami w ogóle go nie rozumiała! Jego zmiany nastroju, a raczej charakteru zaskakiwały ją, co oczywiście nie zmienia faktu ze jest dupkiem (!) Tym bardziej teraz, gdy nagle uniósł powieki i spojrzał prosto w jej oczy –Coś nie tak?-zapytał drwiąco, a ta zmarszczyła brwi
-Nie no! Wszystko w jak najlepszym porządku! W końcu jestem przywiązana TYLKO, a raczej AŻ do ciebie!-prychła a ten się zaśmiał
-Rozumiem.-odparł poczym znów zamknął powieki co po raz kolejny zbiło Ślizgonkę z tropu
-To była ironia.-powiedziała ale z jego twarzy nadal nie znikał rozbawiony uśmiech –Mógłbyś przestać?!-zapytała a ten otworzył znów oczy
-Masz jakiś problem?-zapytał niby spokojnie ale w jego głosie aż wyczuwało się jawną wrogość –Jestem zmęczony i chce odpocząć. Coś nie pasuje? Droga wolna, możesz iść.-dokończył, ostatnie zdanie mówiąc z ironią, no bo jak w końcu mogła gdzieś iść skoro była do niego przywiązana? Szajera wstrzymała oddech, aby jakoś się uspokoić i nie zaczynać kolejnej kłótni, co było dość trudne, bo wszyscy się przysłuchiwali ich krótkiej wymianie zdań i rzucali w jej stronę jakieś ironiczne uwagi. ~Szlag by ich trafił!~pomyślała wściekła Keirt gdy nagle przejście do PW się otworzyło
-Niemożliwe!-zawołał Zahn widząc swoją przyjaciółkę siedzącą w fotelu, mającą sznur przywiązany do nadgarstków –A jednak to prawda! Boże, Szajero! Komu tak podpadłaś?!-zapytał Krukon siadając koło niej na kanapie z zaskoczeniem
-McGonnagal.-odparła krótko i westchnęła –A ty skąd znasz hasło?-zapytała a ten chrząknął i uśmiechnął się frywolnie
-No cóż, kochanie. Mam wiele „przyjaciółek”.
-Rozumiem… Ech! Zahn! Jeszcze ciebie mi tu brakowało do szczęścia!-„zawołała” z rezygnacją Ślizgonka widząc pogardliwe spojrzenia innych.
-Nie bój się, skarbie, wszystko zatrzymało się na propozycjach.-powiedział żartobliwe chłopak a ta mimo woli się lekko zaśmiała
-Nawet nie wiesz, jaką poczułam ulgę! Normalnie uwierzyłam ci na słowo! A właściwie, skąd wiesz, że mam „taką” karę?
-No cóż, wbrew pozorom arystokraci to też plotkarze.-odparł uśmiechając się nonszalancko a ta westchnęła
-No cóż i mają, o czym plotkować…
-No wiesz, gdy tylko usłyszałem, że cię przywiązali do Malfoy’a przyszedłem na ratunek…
-Nie martw się, wbrew pozorom to nie kryminał, nie musisz mi pomagać…
-No tak, w końcu jakby się Ginewra dowiedziała, że uciekłaś dodałaby ci tych kilka latek do wyroku.
-Zahn!
-Co? Żartuje! Żartuje! Przecież ty dziewczyno masz niesamowity fart!-zawołał a ta z westchnieniem spojrzała na Draco, mimo woli zastanawiała się czy ich rozmowa mu nie przeszkadza..? ~Boże! No i mam to gdzieś! Co mnie to obchodzi, że śpi..?~ostatnie zdanie „wypowiedziała” niepewnie, gdy ten otworzył oczy i wbił w nią swój lodowaty wzrok
-Mogłabyś tak nachalnie się na mnie nie patrzeć? Wiem, że ci się podobam, ale opanuj się.
-Ty chyba śnisz!-tylko tyle udało jej się wymyślisz w odpowiedzi, nadal czuła się nie swojo w jego obecności po „incydencie” w pokoju
-Bardzo interesująca riposta.-dodał kpiąco i znów zamknął oczy, a ta zacieśniła dłonie na kolanach, jak on ją wkurzał (!). Zahn przyglądał się chwilę swojej przyjaciółce, dziwne, ale czyżby coś między nimi się zmieniło? Nie miał na myśli żadnego przełomu w stylu „Szajero, kocham cię!” publicznie, tylko z oczu Ślizgonki oprócz nienawiści biło też…hmm… takie jakby zagubienie i niepewność..?
-Spokojnie kochanie, to chyba ja jako twój przyszły mąż i obiekt nienawiści po rychłym rozwodzie, powinienem bronić twojej dumy.
-Och! Zahn, przestań! Ale zaraz…czemu po rozwodzie?-zapytała mimo woli zdumiona a ten ku jej kompletnemu zdziwieniu, jak i wszystkich zgromadzonych, nagle pochylił się w jej stronę, obejmując w pasie i przyciągając ją do siebie co spowodowało że Szajera na chwilę spuściła wzrok ale gdy tylko go uniosła od razu ujrzała twarz Krukona który był strasznie blisko niej i tak jakoś dziwnie na nią patrzył… Mimo woli lekko się zarumieniła, już chciała coś powiedzieć aby zaprotestować gdy ten ominął jej usta i poczuła jego ciepły oddech na szyi
-Bo ty kochasz kogoś innego.-wyszeptał a tej aż się oczy rozszerzyły, dopiero po chwili się opamiętała gdy usłyszała jak chimera się otwiera i ten wychodzi z PW
-Zahn! Zaczekaj..!-zawołała, wstając i chcąc biec za przyjacielem gdy nagle poczuła stanowcze szarpnięcie które ją zatrzymało więc spojrzała zdziwiona do tyłu na Draco, który patrzył na nią dziwnie…ostrzegawczo..?
-Szarpiesz mi rękę.-powiedział tylko a ta zmrużyła oczy, niby nic, ale znów poczuła jakiś uścisk w gardle, dlaczego patrzył na nią z takim niezadowoleniem..? Szajera zmarszczyła brwi i nagle ku zdziwieniu wszystkich podeszła do niego i chwyciła go za rękę poczym ciągnąc, zaczęła biec razem z nim w stronę Krukona. Draco był tak zaskoczony jej zachowaniem, że nie protestował, patrząc z lekkim zdziwieniem na jej dłoń, którą trzymała jego rękę.
-Zahn!-z zamyśleń wyrwał go głos Szajery więc uniósł głowę i od razu ujrzał Krukona który zatrzymał się i odwrócił w ich stronę, uśmiechając się nonszalancko.
-O co chodzi..?
-Nie pytaj głupio! Co miałeś namyśli?!-zapytała sama nie wiedząc czemu będąc oburzona, gdy nagle ten ku jej zdziwieniu postawił dłoń na jej głowie i zaśmiał się wesoło
-Ech! Niezły jestem, no nie? Potrafię być przekonujący, jeśli chce.-odparł a ta patrzyła na niego zaskoczona –Nie przejmuj się kochanie, każdy czasami coś palnie.-dodał poczym odwrócił się i zaczął iść do siebie a ta patrzyła na niego zdumiona. ~Co..?~ „powiedziała” gdy nagle przerażona zdała sobie sprawę że ściska „kogoś” mocno za dłoń… Natychmiast odsunęła się od Draco gwałtownie, odwracając się do niego przodem i od razu zobaczyła ironiczny uśmiech na jego twarzy.
-Widzę, że w końcu przypomniałaś sobie o mojej obecności.-powiedział kpiąco a ta zmarszczyła brwi
-No cóż, zadziwiająco łatwo było mi o tobie zapomnieć.-odparła tak samo kpiąco jak on a ten się uśmiechnął drwiąco
-Szkoda, że ja nie mogłem tego samego powiedzieć o tobie, gdy tak desperacko ściskałaś moją rękę, aby się nie zgubić.
-Wybacz, Draco, mam nadzieję, że nie zostawiłam żadnych śladów na twojej idealnie czystej ręce..?
-No cóż, proces o odszkodowanie ci nie grozi, nawet nie miałbym, z czego zabrać ci pieniędzy, chyba, że…
-Oddałabym ci je w naturze..?-zapytała ironicznie a ten się zaśmiał
-Wybacz, mówiłem ci, tak nisko nie upadłem żeby chcieć cię dotykać, a swoją drogą to nawet gdybym cię wynajął wątpię żebyś miała jakichś klientów na ulicy
-Wiesz, wszystko zależy od tego jak sprytny jest Alfons, a widzę, że ty nie umiesz się bawić w te klocki.
-Na pewno nie z Szlamą.-odparł sarkastycznie a ta uniosła jedną brew
-Za ciężko na twoją inteligencję..?
-No widzisz, twoja dedukcja jest porażająca. A teraz wybacz, nie mam ochoty tak tu stać. Idziemy.
-Co..? Draco!-zawołała oburzona gdy ten dość gwałtownie pociągnął ją za sznur, powodując że prawie by upadła co na całe szczęście się nie stało –Uprzedzałbyś!
-Uprzedziłem.-odprał tylko a ta znów westchnęła głęboko aby się uspokoić
–Jesteś idiotą, Draco Malfoy’u!-warkła a ten się zaśmiał kpiąco
-Proszę cię, nie zniżaj mnie do twojego poziomu.
-Zaraz mnie szlag trafi! Zostaw mnie w spokoju!
-Mówiłem ci już: droga wolna.-powiedział a ta zacieśniła dłonie zamykając przy tym oczy ~O nie! Nie sprowokuje mnie!~warkła w myślach gdy nagle wpadła na „kogoś” więc cofła się na całe szczęście znów nie upadając. Szajera spojrzała wściekła na Ślizgona
-Co ty robisz?!
-Chciałem tylko zapytać czy znasz nowe hasło..?-zapytał ku jej zdziwieniu, uśmiechając się przy tym kpiąco
-„Nowe hasło”..?-powtórzyła zdziwiona a ten się zaśmiał drwiąco gdy nagle chwycił ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie tak, że stała przed nim, będąc odwrócona do niego plecami. Draco powoli przejechał dłońmi po jej skórze, zatrzymując się na ramionach
-„Śmierć Szlamom”.-usłyszała jego głos tuż koło swego ucha i aż jej się oczy rozszerzyły, tym większe było jej przerażenie gdy ściany zaczęły się rozsuwać… Opamiętała się dopiero wtedy gdy ujrzała Ślizgonów wpatrujących się w nią z kpiną
-Dzięki za informację.-odprała na tyle spokojnie na ile umiała i ruszyła w kierunku kanapy a Draco patrząc na nią z rozbawieniem, ruszył za nią i znów jak gdyby nigdy nic, usiedli na swoich miejscach, tylko że tym razem Malfoy rozmawiał z kilkoma Ślizgonami, którzy usiedli koło niego a Szajera opierając rękę na oparciu kanapy patrzyła przed siebie, będąc tak odwrócona żeby nie mogła ujrzeć „pewnego” blondyna.
-Keirt, czy mogłabyś mi przypomnieć hasło..?-zapytał jakiś chłopak a ta zamykając oczy i nawet się nie odwracając odparła zwykłe:
-Nie pamiętam.-na co niektórzy zareagowali śmiechem
-No, co ty Keirt? Tak szybko zapomniałaś?-zapytał Malfoy, włączając się do „dyskusji” a ta otworzyła oczy ale nadal była odwrócona do nich tyłem opierając tym razem całą klatkę piersiową o oparcie kanapy, a brodę mając położoną na zewnętrznej stronie nadgarstka
-No widzisz Draco jak przez stres szybko mnie skleroza łapie…
-To jak ty wyjdziesz z PW, moja droga?-znów zadał jej kpiące pytanie a ta mimo woli lekko się zaśmiała
-Od, czego mam ciebie, mój drogi?-odparła pytaniem na pytanie a ten również się uśmiechnął
-Tylko przez jakiś czas, na twoim miejscu ćwiczyłbym pamięć.
-Nie omieszkam skorzystać z twoich rad.
-Mam nadzieję. Przypomnę hasło: „Śmierć Szlamom”
-Zapamiętam na przyszłość.-odparła i przechyliła lekko głowę przymykając trochę oczy czego ci nie widzieli
-A mogłabyś powtórzyć? Wtedy byłbym pewien, że zapamiętałaś.-powiedział ku uciesze wszystkich którzy słuchali ich rozmowy
-A, co? Teraz ty zapomniałeś..?- Dziwne…niby chciała powiedzieć te dwa słowa, ale głos odmówił jej posłuszeństwa a coś ścisnęło gardło…
-Zmieniasz temat.-zauważył a ta wywróciła oczami
-Nie zmieniam…
-Owszem, robisz to. A teraz powtórz hasło.-powiedział dziwnie stanowczo a ta zamknęła oczy, czując napięcie między nimi
-„Śmierć Szlamom”-odparła, na co chyba wszyscy wybuchli śmiechem, więc ta mimo woli zamknęła trochę mocniej oczy –Zadowolony?-dodała gdy nagle poczuła jak ktoś łapie ją za ramię i odwraca w swoją stronę, ku swojemu zdziwieniu ujrzała Draco, który patrzył na nią badawczo, a po chwili westchnął i wrócił na swoje miejsce co totalnie zaskoczyło blondynkę.
-Nie za bardzo, nie dosłyszałem.-powiedział, co spowodowało, że ta się opamiętała i przestała patrzeć na niego
-To myj uszy..!-odprarła tylko i znów odwróciła się tyłem do nich, wywołując na twarzy Ślizgona lekki uśmiech
-A ty mów do mnie a nie obok.-„powtórzył” i oparł się wygodnie w fotelu, nawet nie czekając na odpowiedź, bo wiedział, że ta nic już nie powie. Dziwne…sam nie wiedział, czemu to zrobił… Niby upokorzenie jej w ten sposób bawiło go, ale tylko na początku, nagle ogarnęła go zaskakująca myśl, że ta może płakać, więc sam nie wiedział, kiedy zerwał się z miejsca i odwrócił ją w swoją stronę... I nigdy przedtem nie czuł tak wielkiej ulgi…
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Wiesz, co to jest fobia?-"

niedziela, 20.stycznia.2008, 11:28
Heja ludzie! Przepraszam za tak dużą przerwę! Chciałabym powiedzieć ze to przez to iż pisałam te 4 strony A4 dla Evenire :P ale nie mogę ==" Miałam szlaban przez to że byłam zagrożona z 2 przedmiotów-czy to moja wina że nie cierpię gegry i fizyki?! :D
Ale od wczoraj już nie mam szlabanu-i oto napisałam notkę, którą chce dedykować Evenire, to właśnie dzięki jej ostatniemu komentarzowi zmusiłam się aby o 21.30 zacząć pisać notkę :D
Miłego czytania! Ocenę zostawiam wam :D

Co ludzie mogą robić zamknięci w jednym pokoju i będąc przywiązanym do swoich nadgarstków? Oprócz patrzenia na siebie z nienawiścią? Na to pytanie próbowała odpowiedzieć sobie Szajera patrząc ze wściekłością na Ślizgona, który krzątał się po pokoju nadal się rozpakowując i ciągnąc, co chwile jej rękę do siebie tak, że już miała czerwone ślady na nadgarstku-ale w końcu nie wytrzymała
-Odbiło ci totalnie?! Robaki masz?!-wrzasła a ten spojrzał na nią z kpiną
-Nie.-odpowiedział a ta myślała że zaraz go zabije za tą zdawkową odpowiedź
-Zaraz mnie szlag przez ciebie trafi!
-Nie mam nic przeciwko.-odparł blondyn z nieukrywanym rozbawieniem połączonym z kpiną-jak zwykle
-Przestań tak ciągnąć tym cholernym sznurem!
-Zmuś mnie.-powiedział i podszedł do szafki znów ją lekko ciągnąc
-Zachowujesz się jak rozpieszczony bachor!
-Hej…Keirt?
-Co znowu?-odparła lekko zbita z tropu jego nadal rozbawionym głosem i zmianą tonu
-Czemu tak się denerwujesz?-zapytał a tej serce zabiło mocniej gdy przez krótką chwilę spojrzał na nią z drwiną ~Czyżby wiedział?!~pomyślała lekko spanikowana ale zaraz się uspokoiła, przecież to było nie możliwe!
-Nie rozumiem, o co ci chodzi!-odwarkła przeklinając siebie za to że nie może uspokoić swojej złości. Po prostu, gdy pomyślała o tym, że nie będzie miała jak się umyć, bo on będzie w pokoju a ona przecież nie lubi…nie umie zamykać drzwi! Jak ma wykonać najprostsze czynności, gdy…on może wszystko zobaczyć? A najgorsza w tym wszystkim jest ta jego zbytnia pewność siebie, jakby wiedział o jej małym sekrecie… Niemożliwe! Przecież Snape nie mógł mu o tym powiedzieć! Na pewno nie usłyszał tego, co mówiła do Zahna! Chyba… Cholera! I będzie się tak teraz zadręczać? Ale przecież nie może się spytać Malfoy’a czy o tym wie… Choć nie chciała się do tego przyznać tak naprawdę wiedziała że trzeba będzie mu o tym powiedzieć, w końcu jak wytłumaczy to że nie zamyka za sobą drzwi od łazienki? Cholera by to! Nic mu nie powie! Niech go szlag trafi! Co go to obchodzi czy ona się zamyka czy nie?! Ale…
-Keirt..?-usłyszała jego głos i mimo woli lekko się przestraszyła po czym po skarceniu siebie w myślach spojrzała na niego, marszcząc brwi gdy zobaczyła jak opiera się o ścianę patrząc na nią ironicznie
-Co..?-zapytała niepewnie a ten uśmiechnął się kpiąco
-Wiesz, co to jest fobia?-zapytał a tej się oczy rozszerzyły w szoku i aż cała zesztywniała więc ten znów się uśmiechnął widząc jej „dziwną” reakcję –Fobia to zaburzenie nerwicowe, którego objawem jest uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem sytuacji wywołujących go. Zasadniczy obraz fobii to przesadne reakcje zaniepokojenia, pomimo świadomości o irracjonalności własnego lęku i zapewnień, że obiekt strachu nie stanowi realnego zagrożenia. Co więcej powoduje to chęć ukrycia fobii i odkrycie, lub nawet samo myślenie o odkryciu przez kogoś przypadłości może prowadzić do ataków paniki.-mówiąc to zaczął do niej podchodzić a ta patrzyła na niego przerażona –Istnieje wiele fobii, takich jak na przykład lęk przed ogniem, wysokością, pogrzebaniem żywcem, ciemnością, zranieniem, śmiercią, bólem, a także…przed zamkniętymi pomieszczeniami.
-Nie dotykaj mnie!!!-krzykła histerycznie Szajera gdy zobaczyła jak ten wyciąga do nie rękę i wstała gwałtownie cofając się od niego o kilka kroków, oddychając coraz ciężej, Draco skrzywił się lekko widząc jej reakcję ale nadal uśmiechał się kpiąco. A blondynka naprawdę była blisko paniki, nie mogła uwierzyć w to, co słyszała. Jakim cudem wiedział..? Od Snape’a? Ale myślała, że niczego nie usłyszał! Nie mógł usłyszeć! To wszystko nie może być prawdą! On…! Ten Ślizgon nie może nic wiedzieć! Zwłaszcza on! On nic nie wie! Nic! Nikt nie wie! –Nie mogę oddychać…-wyszeptała blondynka łapiąc się „za serce”, gdy ugięły jej się nogi i upadła na kolana. Oczy wypełniły jej się łzami, czuła się tak jakby zaraz miała umrzeć. Cały czas wmawiając sobie, że to niemożliwe (!)
-Keirt…-usłyszała głos Malfoy’a tuż koło swojego ucha, więc drgnęła gwałtownie i odsunęła się od niego, nadal siedząc na ziemi, zauważając przy tym, że ten kucał tuż koło niej z ręką nadal wyciągniętą lekko do przodu, gdy zabierał włosy z jej twarzy. –Nie powinnaś się tak denerwować…-zaczął a ta zmarszczyła brwi słysząc jego kpinę i powoli się uspakajając –Chociaż…to bardzo interesujące, nigdy nie widziałem osoby z takim atakiem paniki, ciekawe jakby to wyglądało gdybyś była w zamkniętym pomieszczeniu…?
-Nie kpij ze mnie!!-warkła i wstała gwałtownie po czym zrobiła kilka kroków chcąc go wyminąć ale ten również się wyprostował blokując jej drogę więc uniosła głowę i spojrzała na niego marszcząc brwi
-Co jest, Keirt? Czyżbyś naprawdę miała klaustrofobie?
-Zostaw mnie w spokoju!-odparła i znów chciała go wyminąć ale ten złapał ją za nadgarstek i sprawnie wykręcił jej rękę tak że nie mogła się ruszyć a ten znajdował się za nią –Co ty wyprawiasz?!
-No cóż, jak nie chcesz się przyznać, łatwo możemy to sprawdzić…-odparł i zaczął ją prowadzić w stronę łazienki a tej znów serce zaczęło walić jak oszalałe
-Oszalałeś?! Zostaw mnie! Słyszysz?! Mówię, zostaw mnie!-krzyczała ale ten w ogóle nie reagował coraz bardziej zbliżając się do pomieszczenia a tej aż się oczy znów wypełniły łzami z przerażenia
–Nie! Puszczaj mnie! Ja nie chce tam wchodzić! Draco!!!-jej ostatni krzyk był naprawdę przerażający i ta sama dopiero po chwili i krótkich drżeniach ramion od płaczu zdała sobie sprawę że ten się zatrzymał. W następnej chwili puścił jej rękę, więc ta upadła na kolana i nie mogąc się już powstrzymać rozpłakała się głośno zakrywając dłońmi twarz.
-I trzeba było tak histeryzować? Nic wielkiego się nie stało, przecież nie jesteś nigdzie zamknięta.-powiedział Ślizgon z kpiną a ta zaczęła mimo woli płakać jeszcze głośniej
-Zostaw mnie w spokoju!!
-Czy ja ci coś robie? Zapytałem grzecznie a ty nic nie odpowiedziałaś, więc co miałem robić? To ty jesteś temu winna…
-Zamknij się!!!-Szajera nie mogła już znieść jego drwiącego głosu, wstała gwałtownie i odwróciła się w jego stronę z zamiarem uderzenie go, ale ten złapał ją za rękę. W następnej chwili przysunął twarz blisko jej, tak, że odległość między nimi wynosiła kilka centymetrów i spojrzał w jej jeszcze zapłakane oczy
-Po pierwsze: nie wydzieraj się na mnie, bo to nic nie da i ręce też „prosiłbym” trzymać blisko siebie. Po drugie: nie uważasz, że powinienem o tym wiedzieć skoro mieszkamy teraz razem?-zapytał, w końcu puszczając jej rękę a ta wściekła odsunęła się od niego
-Po pierwsze: chrzań się. Po drugie: gówno powinieneś wiedzieć! A po trzecie: NIGDY więcej tego nie rób!!!-warkła a ten uśmiechnął się ironicznie
-Niczego nie obiecuję.-odparł a ta zmarszczyła brwi po czym odwróciła się napięcie i podeszła do okna stając przy nim tyłem do niego i ten od razu zauważył z uśmiechem jak ta coraz bardziej zaciska dłonie na ramionach ~Trzy…dwa…jeden…~
-Tylko spróbuj choćby pomyśleć o tym, aby „TO” wykorzystać!!!-warkła i tak zaczęła się kolejna kłótnia w której Szajera ciągle wyzywała go od najgorszych a ten odpowiadał jej że nie ma się o co pieklić skoro „nic” jej nie zrobił? A wiec… Co ludzie mogą robić zamknięci w jednym pokoju i będąc przywiązanym do swoich nadgarstków?
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Notka o niczym ^^

sobota, 29.grudnia.2007, 18:22
Maaalutko, wiem :D Ale dziś nie mam już więcej na nic siły-miałam ochotę rano pisać-ale teraz kiedy się najadłam trochę moją wenę ostudziło. Obiecuje(o ile nic mi w tym nie przeszkodzi) napisać jutro i rozkręcić ten wątek. To dopiero początek długich chwil kiedy to Draco będzie na każdym kroku robić na złość Szajerze :DD
Miłego czytania!

-Spóźniłaś się.-powiedział Ślizgon a ta wywróciła oczami
-Chciałbyś, McGonagall jeszcze nie ma.-odparła ledwo, co tłumiąc złość -A co ci tak zależy, abym była na czas? Tęskniłeś?-dodała ironicznie a ten prychnął
-Gdyby za spóźnienia zabijali cieszyłbym się gdyby cię nie było jeszcze minutę.-powiedział patrząc jak ta "rzuca" torby pod ścianę ze złością.
-Panno Keirt!-blondynka usłyszała za sobą znajomy karcący głos i spojrzała ze zmarszczonymi brwiami na Draco, który uśmiechał się z wyższością, dopiero teraz zrozumiała o, co mu chodziło.
-Tak, pani McGonagall?-zapytała z wymuszonym uśmiechem Szajera, odwracając się w stronę nauczycielki, która patrzyła na nią niezadowolona.
-Te rzeczy kupili ci rodzice więc proszę mieć do nich większy szacunek, panno Keirt!-powiedziała profesorka -Proszę za mną.-dodała po chwili i zaczęła iść w stronę Lochów, a ci z rezygnacją zaczęli iść za nią po tym jak chwycili swoje torby. Gdy zeszli już po schodach i znaleźli się w dormitorium od razu udali się na koniec korytarza po czym McGonagall otworzyła im drzwi do jakiegoś pokoju i weszli do środku. Draco, oczywiście od razu się skrzywił, jakaś mała "klitka" w porównaniu do jego apartamentu, dwa pojedyncze łóżka w kolorach Slytherinu, dwie szafki na ubranie, łazienka z wanną, prysznicem,a także z toaletą i ot, cała historia
-I ja mam tu mieszkać?-zapytał Draco patrząc na Profesor Ginewrę a ta spojrzała na niego karcąco, po raz kolejny
-Nie, panie Malfoy, ty i panna Keirt będziecie tu mieszkać.-odparła a ten się skrzywił, Szajera tylko wywróciła oczami i wymijając Draco podeszła do łóżka, które znajdowało się bliżej okna i postawiła na nim torby.
-Przez ile?-odezwała się w końcu i podeszła do nich
-Aż wam powiem.-odparła a ci ledwo, co stłumili chęć zapytania "tzn.?" ale znając swoja "ukochaną psorkę" nic by to nie pomogło. -Ach tak! Zapomniałam o jednym.-dodała po czym powiedziała jakieś zaklęcie i oboje, o zgrozo! mieli na nadgarstkach sznur, który ich łączył.
-A co to ma być?-zapytała zdziwiona Szajera patrząc na to "coś", równie zaskoczona jak Draco.
-Mam ją wyprowadzać na dwór?-zapytał kpiąco Ślizgon a McGonagal spiorunowała go wzrokiem
-Panna Keirt nie jest psem, panie Malfoy!-skarciła go a ten pomyślał że ta jest ~co najwyżej suką.~ -A to ma wam pomóc zintegrować się. Rozmawiałam już o tym z panem Snape'm, wyraził zgodę aby wasza kara wyglądała właśnie tak. Będziecie wszędzie chodzić razem...
-A co z moimi meczami?!
-Ufam że dzięki pana inteligencji poradzicie sobie jakoś.
-Co proszę?!
-To co pan słyszał, i proszę nie podnosić głosu. Każdy musi ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, także pan, panie Malfoy.
-Ale to niesprawiedliwe! W tej sytuacji ponoszę większe szkody!
-W końcu, prawda? Przestań się tak mazać!-powiedziała Szajera dłużej nie wytrzymując jego lamentów a ten spiorunował ją wzrokiem, już zamierzając powiedzieć jej jakąś ciętą ripostę gdy odezwała się McGonagall
-Dosyć tego! Będziecie mieszkać razem i od was zależy jak długo to potrwa!-mówiąc to McGonagall patrzyła prosto w oczy Draco po czym wyszła z pokoju mówiąc zwykłe "Do widzenia"
-Zaraz mnie szlak trafi! Coś ty do cholery zrobiła?!-warknął Malfoy i pociągnął ją lekko do przodu za sznur tak, że ta omal nie upadła
-Wypraszam sobie! To twoja wina! Po cholerę się urodziłeś?!
-Zamknij się Keirt jeżeli nie chcesz źle skończyć! Musisz ciągle zatruwać mi życie swoim szlamem?!
-A ty swoją zdezynfekowaną krwią?! O co ci do cholery chodzi?!
-O to że jesteś uwiązana do mojego nadgarstka!
-Bo akurat zaplanowałam to sobie na przyszły tydzień! Wiesz, specjalnie poszłam do Ginewry i poprosiła ją aby mnie do ciebie przywiązała! Pomyśl trochę! Mi też to nie jest na rękę!-warkła a ten zrobił głęboki wdech aby się uspokoić i jej nie zabić(!)
-Od razu cię ostrzegam, nie pałętaj mi się pod nogami, nie przyklejaj się do moich przyjaciół, nie korzystaj z moich przywilejów i nie myśl że skoro jesteś ze mną będziesz miała łatwiej!
-Ależ gdzieżbym śmiała tak myśleć, Wasza Piepszona Wysokość!-warkła i odwróciła się napięcie po czym podeszła do swojego łóżka i zaczęła się rozpakowywać, ignorując Ślizgona. Draco patrzył na nią dłuższą chwilę po czym zaczął robić to samo, co chwile z premedytacją ciągnąc lekko sznur do siebie, niby to udając ze potrzebuje go więcej aby dojść do szafy...
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

xxXXxx

środa, 12.grudnia.2007, 21:28
"-Dotknij mnie.-powiedział cicho, a jej na samo brzmienie jego głosu zrobiło się gorąco -Ach, prawda.-dodał kpiąco -Nie wiesz jak. Mam ci pokazać?"

Udało się! Odkąd jest internet tylko ledwo 2godz grałam bo mój "kochany" braciszek ciągle się rządzi-mam teraz tylko kilka minut-a i tak cud. W ogóle pisać nie mogę ff bo internet jest na mojego brata kompie a ja jutro dopiero daje swój do naprawy, jedyne co mi pozostaje to czytać "romansidła" które wypożycza moja babcia-niektóre są nawet bardzo ciekawe :DD


przygotujcie się na mój wielki powrót :D
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...

środa, 12.września.2007, 11:15
...
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nadchodzą kłopoty.

wtorek, 31.lipica.2007, 16:44
Moja mama jest już za granicą więc musze przeprowadzić się do babci-życie jest do bani! Przepłakałam chyba 2 godziny aż w końcy zasnęłam :/

Notka pisana dzisiaj-zwiastuje to co będzie-a zapowiada się dużo^^. Specjalnie skończyłam w tym momencie-aby zżerała was ciekawość^^. Może uda mi się coś jeszcze napisać w ciągu tych kilku dni w co wątpie-za 3 dni odcinają mi w tym domu internet bo nie ma sensu już za niego płacić :)

Miłego czytania kochani!


Minął kolejny tydzień, Draco stał się gorszy niż zwykle, ale to tylko przez 3 dni gnębił ją bardziej. Szajera ciągle zastanawiała się, co mu odbiło..? Ale nie zamierzała go o to pytać, choć było wiele okazji, na przykład, gdy śpieszyła się na spotkanie z przyjaciółmi. Biegła właśnie korytarzem w stronę wyjścia, gdy zatrzymała się gwałtownie, w ostatniej chwili ratując się przed wpadnięciem na niego. Zrobiła właśnie krok w lewo, aby go wyminąć, gdy ten zrobił to samo, więc zrobiła krok w prawo, ale on też zachował się tak samo, kolejny krok w lewo, kolejne takie same zachowanie.
-Boże, Keirt! Próbuje cię przepuścić a ty jakiś cyrk odstawiasz!-powiedział lekko poirytowany już Draco a ta zmarszczyła brwi
-Przykro mi, ale to ty mnie naśladujesz!
-Wiesz, ja nigdy nie zamierzam naśladować żadnych Szlam.
-Posłuchaj no..!-zaczęła Szajera ze złością, wbijając paznokieć w jego tors gdy ten wywrócił oczami
-Nie, to ty słuchaj, palcem to ty mnie nigdy nie zabijesz.-odparł i złapał ją za ramiona a następnie ku jej zdziwieniu przesunął ją w bok poczym zaczął iść przed siebie gdy nic nie blokowało mu już przejścia. ~No nie mogę!~pomyślała blondynka poirytowana i znów zaczęła biec do swoich przyjaciół. Nie lepiej było na Lekcji Nauki Latania, Draco ze swoimi kolegami postanowił przyjść na te zajęcia pomimo tego, że był z nich zwolniony jako jeden z najlepszych w drużynie Ślizgonów-właściwie nikt z nich nie przychodził na tą lekcję, zawsze wtedy ćwiczyli na kolejny mecz. Ale skąd ta zmiana? Szajerze właśnie udało się wnieść na wysokość dwudziestu metrów, bez pomoc Rika, którego nie było, gdy ich zobaczyła. Całą gromadę Ślizgonów z Queditcha siedzącą na trawie i obserwującą latających, co chwile wybuchając przy tym śmiechem, gdy ktoś spadł na ziemie. Oczywiście wszyscy od razu z zapałem zaczęli ćwiczyć, aby móc się przed nimi popisać, ale jakoś im to nie wychodziło. Szajera wywróciła oczami, ona miała wielką ochotę stąd zniknąć, nie chciała, aby powtórzyło się to samo, co przed tygodniem i wcale nie miała zamiaru pokazywać im jak niezdarnie potrafi latać Miała nadzieję, że jeszcze jej nie zauważyli, mogłaby wtedy odlecieć gdzieś trochę dalej i ćwiczyć spokojnie-ale jak miała to zrobić skoro z ledwością, co się uniosła? ~No, ale raz kozi śmierć!~ pomyślała i rozejrzała się, prostując lekko. Właśnie z ulgą zobaczyła jakieś ustronne miejsce, gdy nagle…jej miotła zaczęła szaleć. Z krzykiem spadła w dół, w ostatniej chwili łapiąc się „kija”, ale i tak ledwo, co się utrzymywała, co chwile miotła poruszała się gwałtownie w dół i górę, do przodu i do tyłu. Szajera zacisnęła bardziej dłonie i zarzuciła nogę na „tego cholernego badyla” starając się stłumić panikę poczym z trudnością siedziała już z powrotem na miotle, co niestety nie trwało zbyt długo przy takich „turbulencjach”. Miotła właśnie przechyliła się do przodu a Szajera nie zdążyła ją chwycić wolną ręką, gdy zrobiła obrót w bok i…spadła, chciała się chwycić znów miotły, ale jedyne, czym ją dotknęła to paznokciami i poczuła jak leci w dół. Teraz to dopiero była przerażona, to nie było to, co wtedy, nie znajdowała się kilka metrów nad ziemią, z tego na pewno nie będą tylko siniaki. Czuła, że zaraz stanie się nie uniknione, czyli…poczuła jak ktoś chwyta ją w pasie a także jak unosi się na czyjejś miotle. Otworzyła oczy i spojrzała w bok, od razu ujrzała obok siebie Draco, który też przeniósł na nią wzrok
-Wiesz, zazwyczaj pozycje kamasutry robi się w dwie osoby.-powiedział z kpiną a ta zmarszczyła brwi czując jak ze wściekłości i rozpaczy łzy wypełniają jej oczy
-Mogłam się zabić, idioto!-krzyknęła Szajera i uderzyła go otwartą dłonią w tors więc ten nachylił się lekko w jej stronę ze złością
-I płaczesz, że się nie udało?-zapytał a ta zmrużyła oczy co spowodowało że łzy spłynęły po jej policzkach
-Spadaj…-odparła lekko przytłumionym głosem i odwróciła głowę w drugą stronę, aby na niego nie patrzeć i móc się uspokoić. Dopiero wówczas zauważyła, że odlecieli od reszty zaciekawionych Ślizgonów. –Mógłbyś mnie postawić na ziemie? Musze wracać na lekcje.-powiedziała z lekko złością a ten westchnął
-Nie, najpierw pójdziesz do pielęgniarki.
-Niby po co? Szok po urazowy mi nie grozi.-powiedziała drwiąco i spojrzała na niego a ten po tym jak chwile patrzył jej w oczy nagle dotknął jej policzka, co o dziwo ją zabolało więc odchyliła lekko głowę a ten pokazał jej swoje palce na których była krew.
-Dlatego.-odparł tylko a ta dopiero teraz zrozumiała że w końcu to przez to że jak spadała i przejechała policzkiem o miotłę nie była w stanie złapać się jej przez chwilowe „zaćmienie” jakie miała. Szajera znów odwróciła głowę w przeciwną stronę, aby go nie widzieć
-Ughm…w ogóle cię nie rozumiem, dlaczego mnie złapałeś..?-zapytała po chwili milczenia
-A możesz mówić do mnie a nie obok?-zapytał z znaną sobie kpiną a ta wywróciła oczami
-Boże Draco! Ty się nigdy nie zmienisz!-powiedziała z westchnięciem a ten uśmiechnął się ironicznie
-I nie zamierzam, szczególności dla ciebie, Keirt.
-W to nie wątpie.-odparła i zeskoczyła z miotły gdy odległość od ziemi wynosiła dwa metry, za nim ten mógłby ją zepchnąć czego ten wcale nie zamierzał. Spojrzał na nią i pokręcił głową z dezaprobatą
-I ja wątpię, że ty się kiedyś zmienisz, transfuzja krwi też ci nie pomoże, Keirt.-powiedział i uniósł się do góry z zamiarem polecenia do „swoich”
-Draco!-gdy się zatrzymał słysząc jej wołanie, więc spojrzał na nią z góry –Dzięki za pomoc, Wasza Wysokość.-dokończyła uśmiechając się złośliwie a ten wywrócił oczami
-Uważaj, bo zwiększę ci podatki!-zawołał tylko poczym poleciał do Ślizgonów, a ta weszła do zamku i zaczęła iść do Skrzydła Szpitalnego gdzie pani Pomfrey opatrzyła jej ranę na policzku. Draco powoli wylądował na ziemi tuż przed Ślizgonami a następnie spojrzał na nich niezbyt zadowolony.
-No dobra, którego idioty był to pomysł?- To wydarzenie wcale nie spowodowało jakiegoś przełomu między nim a Szajerą, nadal oboje patrzyli na siebie wrogo, co chwile się kłócąc. Dzięki temu wydarzeniu nawet Draco mógł się ponabijać z jej plastra, który miała na policzku, mówiąc ciągle, że taki mały skrawek nie zakryje do końca jej twarzy. Życie! Aż w końcu nastąpiło coś, co na pewno załamałoby nie jedną Szlamę, ale Szajerę doprowadziło do furii.
-Ale to nie moja wina, że z niego taki palant!-zawołała Ślizgonka patrząc ze wściekłością na Malfoy’a
-Panno Keirt! Co to za wyrażenia? A pan, panie Malfoy? Jak panu nie wstyd? Jest pan perfektem! A to do czegoś zobowiązuje!-powiedziała McGonnagal a ten się lekko skrzywił, czy to jego wina że Keirt go wkurza? Samo wyszło ze się pokłócili bardziej niż zwykle i w ruch poszły różdżki. –Trzy tygodnie temu zaczął się rok szkolny a tu takie rzeczy dzieją się w Slytherinie? Rozumiem, że pała pan nienawiścią do Gryfonów, ale do Śligonów też? Do tego nie można dopuścić! Już nawet wiem, co robić.-powiedziała psorka a ci poczuli nieprzyjemny dreszcz na plecach, co ona kombinuje? –Weźcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy a skrzaty spakują resztę, za pół godziny chce was widzieć przed moim gabinetem!-nakazała McGonnagal poczym odwróciła się i zaczęła iść w stronę Lochów. Szajera i Draco spojrzeli na siebie z nienawiścią.
-No i coś zrobił?!/-No i coś zrobiła?!-powiedzieli jednocześnie ze wściekłością poczym po krótkiej wiązance przekleństw, Draco odwrócił się i zaczął iść do swojego dormitorium, a po chwili Szajera poszła w jego ślady. Oboje wiedzieli, co ich czeka, zapewne przez jakiś czas będą mieszkać razem, aby się „zintegrowac”. Szajera znów wrzuciła coś ze wściekłością do torby tak jak i Draco w swoim pokoju, co chwile powtarzali jedną myśl „~Zamienie jej życie w piekło!~/~Zamienie jego życie w piekło!~”. Ale…kto ma większe szanse na powodzenie..?
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Totalna Nienawiść."

niedziela, 29.lipica.2007, 12:45
Hej :( Musze wam powiedzieć coś bardzo przykrego-przeprowadzam sie do Nowej Soli(a mieszkam w Gorzowei-150km) do mojej babci bo moja mama wyjeżdza za granice za pracą, a u niej nie można mieć internetu... Ale babcia mówiła ze musi się w takiej sytuacji przeprowadzić na wieksze mieszkanie więc może uda się nam mieć z powrotem internet. Ech! Do bani! Wybaczcie że notka tak późno-napisałam miesiąc temu 1 str Worda ale mój "braciszek" przyjechał i w ogóle nie mogła się tykać do kompa(palant!).

Miłego czytania i nie wiem kiedy będzie dalsza część-cholera! a mam takie plany! Chociaż-komputer zabieramy do babci-tam nie będzie internetu i będę zapewne dużo pisać-może będzie te kilkanaście stron a4 ;) które wkleje jak odzyskam internet? ^^ miłe pocieszenie ^^


-Pada…-mrukła Szajera patrząc przez okno, znajdowała się właśnie na korytarzu opierając łokcie o parapet otwartego okna i z lekką monotonią patrząc przed siebie na błonia, a raczej na jezioro, której tafla wody była lekko wzburzona przez krople deszczu, a ta jakże „pocieszająca” pogoda odbijała się na jej humorze. Nie licząc jeszcze pół dnia spędzonego na lekcjach z dogryzającymi jej Ślizgonami i Snape’m, który nie omieszkał skomentować przy wszystkich jak „źle” wyczyściła jego pokój z miksturami i to tylko cud, że na tym się skończyło i nie zadał jej szlabanu. Pocieszające były tylko przerwy, na których spotykała przyjaciół i ta chwila, gdyż miała świadomość tego, że już więcej nikogo nie spotka i w spokoju może odpoczywać, nie myśląc o żadnym referacie, który miałaby zadany, wszystko dzięki dobremu humorowi Snape, który uwielbiał taką monotonną pogodę…
-Kert…-usłyszała nagle czyjś szept koło ucha i poczuła ciepły oddech na szyi i aż przeszedł ją dreszcze, więc natychmiast odwróciła głowę w bok i od razu ujrzała znajomą twarz
-Draco…czy ty mnie prześladujesz?-zapytała i znów, z dziwną ulgą że to on a nie jakiś psychopata odwróciła głowę przed siebie
-Mogę powiedzieć to samo, gdziekolwiek bym poszedł zawsze ty tam jesteś, czyżbyś to prowokowała?
-Spadaj, nie mam czasu na takie bzdury jak twój rozkład dnia.-odparła cały czas mając świadomość tego że on jest z tyłu za nią i to bardzo blisko. Gdy nagle poczuła dziwne ciepło oznaczające, że ten trochę się do niej przysunął i kątem oka zobaczyła jak opiera dłoń na krawędzi parapetu tuż koło jej biodra, więc sama nie wiedząc, czemu wstrzymała oddech a gdy po chwili zrozumiała, co robi westchnęła głęboko i schyliła głowę opierając czoło o splątane dłonie –Widzę, że taka pogoda też na ciebie nie zbyt dobrze wpływa…Dziwnie cichy jesteś.
-Dlatego wracam do swojej rozrywki i chcę się rozbudzić.
-Draco! Przestań sapać mi do ucha!-powiedziała Szajera patrząc na niego ze złością, właściwie nie o to jej chodziło, miała nadzieję że ten się w końcu od niej odsunie i przestanie czuć jego ciepły oddech tuż przy szyi z każdym jego słowem. I wcale nie podobał jej się jego monotonny głos
-Keirt, staraj się.-powiedział tylko ku jej zdziwieniu
-Co mam robić?
-Nudzisz mnie bardziej niż pogoda.
-No bardzo mi przykro! W PW masz zapewne bardzo dużo rozrywkowych Ślizgonek!-odparła i znów z lekką złością patrzyła przed siebie
-Zazdrosna?-ale po chwili znów poczuła te znajome ciepło na szyi
-Draco!
-Nie musisz ciągle powtarzać moje imię, przecież tu jestem.
-Jakbym nie wiedziała.-mrukła, odrzucając włosy do tyłu i uderzając nimi o jego policzek co było zamierzone, ale wcale go nie zniechęciło
-Keirt…
-Malfoy?
-Zahn? Co ty tu robisz?-zapytała zdziwiona Szajera gdy ujrzała go z tyłu za Ślizgonem, który też odwrócił się w jego stronę z krzywym uśmiechem
-Akurat przechodziłem i…was zauważyłem. Musze przyznać, że jestem zaskoczony.
-Wcale nie musisz, on też właśnie tędy przechodził…
-Chyba nie myślisz Zahn, że podrywam twoją dziewczyne?-zapytał z kpiną Malfoy a ten uniósł do góry brew
-A tak nie jest? To dobrze, już chciałem robić scenę zazdrości. Chodź, kochanie, mam dla ciebie niespodzianke.-powiedział Krukon i chwycił ją delikatnie za dłoń ku zdziwieniu Malfoy.
-Naprawdę? Zahn, skarbie, mówiłam ci już, że wystarczy mi niespodzianek…-odparła uśmiechając się poczym razem z czarnowłosym poszła w kierunku wyjścia z zamku, będąc przez niego obejmowana wzdłuż pasa.
-Dzięki za ratunek.-powiedziała Szajera po kilku minutach a ten się uśmiechnął
-Nie ma za co, ale niespodzianka nadal aktualna.-odparł a ta spojrzała na niego zaskoczona
-Serio?
-Jasne, wszystko dla mojego „kochanie”. A właściwie, co ty robiłaś z Malfoy’em? Myślałem, że się nie lubicie..?
-Ech! Bo tak jest, jakoś często na siebie wpadamy i…
-…Aż iskrzy między wami.
-Wcale nie!
-A właśnie, że tak. Z początku nie byłem pewien czy mam interweniować…
-No i dobrze ze to zrobiłeś, miałam go już kompletnie dość, jego obecność mnie dobija i zawsze zjawia się, gdy nie trzeba! Co z nim? Ma jakiś radar w kieszeni czy co?
-Spokojnie, Szajero, to tylko Malfoy, po prostu lubi się znęcać nad innymi.
-Raczej uprzykrzać życie, ale na jedno wychodzi.
-Masz raczej, dlatego się nie przejmuj i zawsze wołaj mnie na pomoc.
-Uważaj, bo możesz się szybko zmęczyć.-odparła a ten się lekko uśmiechnął tak jak i ona. –To, co z tą niespodzianką?
-Jaka niecierpliwa. Wiesz, jaki dzisiaj jest dzień?-zapytał a ta zamyśliła się na chwilę
-Piątek!
-Brawo! Idziemy do Hogsmade. Pamiętaj, że obiecałaś.
-Całkowicie o tym zapomniałam!
-Ale ja nie, idź do siebie, przebierz się w coś wygodnego i spotkamy się przed wyjściem.
-Dobra, to do zobaczenia!-zawołała i oboje poszli każdy do swojej wierzy.
Szajera szybko znalazła się u siebie w dormitorium, przebrała się w dżinsy i koszulkę na ramiączka a potem wyszła z PW Ślizgonów, odprowadzona przez wszystkich wzrokiem, słysząc jeszcze nie miłe uwagi i kątem oka zauważając Draco, który siedział na kanapie
-Szybka jesteś.-powiedział Zahn który opierał się o ścianę a ta się uśmiechnęła
-Pobiłam rekord, no nie?
-Sądziłem, że tu trochę jeszcze postoje, ale to już nie ważne. Chodźmy.
-Czekaj, a nie trzeba nam przypadkiem pozwolenia?
-Już o to zadbałem. Mogę iść go Hogsmade z jedną osobą, która mnie oprowadzi po nim.
-Ale ja też go nie znam.
-To tylko chwilowe.-odparł i po chwili oboje wyszli z terenu Hogwardu i skierowali się w stronę Magicznej Wioski. Po kilkunastu minutach znaleźli się w samym środku różnych magicznych sklepów. Najpierw oboje wybrali się do Miodowego Królestwa gdzie nakupowali kilka słodyczy, następnie zajrzeli do Sklepu Zonka gdzie Szajera wybuchła śmiechem, gdy trzymany w ręce Zahna przedmiot wybuchł mu prosto w twarz niebieskim atramentem, nie obyło się też bez innych „wpadek”. Dopiero na samym końcu po tym jak odwiedzili inne miejsca poszli do Pubu pod Trzema Miotłami gdzie zajęli stolik i zamówili piwa kremowe, które po chwili zaczęli pić cały czas miło rozmawiając
-Keirt…na pewno jesteś pełnoletnia na takie trunki?-usłyszeli nagle więc unieśli głowy, od razu widząc po drugiej stronie stolika…Malfoy’a, Szajera myślała ze się zaraz zakrztusi.
-Spokojnie, Draco, to jest bezalkoholowe…-odparła a ten uśmiechnął się z kpiną
-No właśnie, boję się, że taki napój może ci zaszkodzi.
-No tak, zapewne jakbym napiła się Ognistej już dawno padłabym trupem, co?
-Zgadłaś. Ale nie myśl, że ktoś by tego żałował. Postawić ci jeden kieliszek?
-Może od razu całą butelkę?
-A dlaczego by nie? Przynajmniej zostanie na wytępienie innych Szlam.
-Skąd pewność, że to na mnie zadziała?
-Może się przekonamy?
-Wybacz, nie mam zamiaru się upić…
-I ty jesteś Ślizgonką?-zapytał Malfoy z drwiną a ta wywróciła oczami
-Jak widać.
-Najlepsze w tym jest to, że nie widać. Przynosisz nam wstyd.-powiedział i nachylił się lekko w jej stronę więc ta wstała i teraz ich twarze były bardzo blisko siebie
-Ze względu na krew czy zachowanie?-sykła patrząc na niego z nienawiścią a ten zmierzył ją pogardliwe.
-Za całokształt, nie wiem, jakim cudem trawiłaś do Slytherinu.
-Ja nie wiem, jakim cudem jeszcze cię znoszę.
-Droga wolna, idź się powiesić.
-Ależ nie odmówię ci tej przyjemności, poczekam aż będziesz miał ochotę zawiązać mi sznur wokół szyi.
-Z miła chęcią zrobiłbym to już dawno.
-Gdyby nie to, że morderstwa są karane?
-To mnie nie martwi. Nie wyląduje w Azkabanie, boje się tylko ubrudzić szlamem.-odparł z odrazą a ta zmrużyła oczy.
-Mówiłam ci już, jak bardzo cię nienawidzę?
-Powtarzasz to tysiące razy w myślach, gdy mnie widzisz.
-A ty to umiesz w nich czytać!-powiedziała i wywróciła oczami –Musisz mi wszystko zawsze psuć?
-Keirt, nie moja wina, że twoim rodzicą nie wyszłaś
-I nie twoja, że nie mam Czystej Krwi? Przykre rozczarowanie.
-Nie można wiecznie wierzyć w bajki.
-To, dlaczego jesteś rzeczywisty?-zapytała a ten się wyprostował
-Spokojnie, Keirt, tylko się na mnie nie rzucaj.
-Nie ma takiej potrzeby, są jeszcze zaklęcia.
-A ty zapewne znasz jakieś niewybaczalne, nie rozśmieszaj mnie.
-Ja wcale nie próbuje być zabawna.
-Widać. A teraz wybacz, muszę odejść, za długo stoję blisko ciebie.
-Myślałam, że Czysta Krew jest odporna na wszystko?
-Bo jest, ale zapachu nie tak łatwo się pozbyć, szczególności zapachu Szlam. Niestety, do zobaczenia na lekcjach.
-Ta...niestety.-mrukła i usiadła na swoje miejsce gdy ten się już oddalił do swojego stolika. Zahn patrzył na nią z zamyśleniem, w ogóle nie wtrącał się do ich „kłótni”, bo jakoś odnosił wrażenie, że nie powinien tego robić, tym bardziej ze Malfoy mówił do niej z większą nienawiścią niż zazwyczaj, ciekawe, dlaczego?
-Dwa słowa, Szajero…-zaczął a ta na niego spojrzała –Totalna Nienawiść.
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"–Przepowiadam sobie Happy End!-"

sobota, 23.czerwca.2007, 15:32
Hej! Sory że notka nie była wczoraj ale nie dałam rady, ale dziś miałam dobry humor i wła la!(czy jak to się piszę^^) notka^^. Którą chciałabym dedykować Evenire a także Integral-Alucard uwielbiam wasze komentarze^^! A w notce oczywiscie nic się nie dzieję i jest to tylko jeden dzień-nie wmawiać mi tu że takie tempo wam się podoba!^^ Jak bym omijała rozmowy Draco vs. Szajera byłoby szybciej^^

Kilkanaście stron a4?-pomyśle^^ pomyśle^^


Szajera rozciągnęła się unosząc ręce do góry i odchyliła głowę lekko do tyłu, znajdowała się właśnie w bibliotece i kończyła pisać referat, który zadał Snape, cały czas myśląc o tym, że za godzinę ma szlaban i wcale nie miała na niego ochotę. Nawet nie wiedziała, co będzie musiała zrobić i jak daleko się posunie z tym zadaniem, aby trochę się nad nią po pastwić… A wszystko przez to, że jest, jak ją Draco nazywa, Szlamą. Szajera po raz kolejny westchnęła i napisała ostatnie już zdanie na pergaminie z ulgą stwierdzając, że już skończyła, więc zamknęła książki, spakowała referat poczym po tym jak odniosła wszystko na swoje miejsce wyszła z biblioteki kierując się do swojej „ukochanej” wieży. Oczywiście, gdy tylko ściana się rozsunęła od razu zobaczyła większą cześć Ślizgonów, którzy patrzyli na nią złowrogo, ale najbardziej w oczy rzucił jej się nie kto inny jak Draco, który w ogóle nie wyglądał na zadowolonego i cud, ale nie przez nią, tylko przez Parkinson, która siedziała koło niego na kanapie ciągle go obejmując i tylko dzięki jej „podlizywaniu” się jej nie zauważył. Ciekawe czy ma się cieszyć? Szajera odrzuciła włosy do tyłu i zaczęła iść przed siebie, a gdy przeszła pierwszy stopień na schodach spojrzała w bok na Draco, który też to zrobił i ich wzroki się spotkały, a ta nie mogła powstrzymać lekkiego uśmiechu, gdy zobaczyła irytację w jego oczach, która przerodziła się w zaskoczenie, gdy ją ujrzał, zapewne nie spodziewając się, że tu jest. ~Jestem cicha jak myszka, co?~pomyślała i weszła w inny korytarz a następnie weszła do swojego dormitorium ~Albo on głuchy że nie usłyszał śmiechów nie których Ślizgonów…~ „dokończyła” i sięgnęła po ciuchy na przebranie gdyż miała już dość stroju szkolnego. Cały dzień go już nosiła, najpierw w szkole, potem na błoniach gdzie zasiedziała się z Harrym i Ronem a następnie w bibliotece i po prostu marzyła o czymś innym. A gdy przebrała się już w coś luźnego i zauważyła, że za półgodziny zaczyna się jej szlaban postanowiła już iść do lochów, więc wyszła z dormitorium do PW a następnie po tym jak zauważyła brak obecności jednego ze Ślizgonów wyszła na główny korytarz gdzie tam powoli, z lekkim ociąganiem zaczęła iść do gabinetu Mistrza Eliksirów. Przeszła już połowę drogi, gdy…
-Uważaj, bo się zamyślisz i wpadniesz na ścianę, a ja cię nie będę zbierał z podłogi.-usłyszła znajomy, oczywiście kpiący głos więc się zatrzymała i spojrzała przed siebie na Malfoy’a który opierał się bokiem o lewą ścianę
-Draco…a ty, co robisz w ciemnym korytarzu?-zapytała wywracając oczami
-No tak, powinienem iść gdzieś gdzie jest światło, aby wszyscy mnie widzieli.
-Ta…jeszcze się rozbierz i rób za modela.-oparła a ten uśmiechnął się lekko ironicznie
-Czyżby to było jedno z twoich marzeń? Niech zgadnę, ty mi nacierasz olejek?
-Niestety, tracisz 100 punktów, w moich marzeniach ty mi służysz.
-Ciekawe jak? Twoje perswazja mnie zaskakuję.
-No tak, to takie zboczone myśleć o tobie, bo co ty możesz robić w kobiecych marzeniach?
-A ja wiem? Może kolejne uświadomienie?-zapytał kpiąco a ta zmrużyła oczy
-To nie u mnie, bo ja o tobie nie marze, może zapytasz swoją dziewczynę…Pansy?-odparła i od razu zobaczyła że się lekko nachmurzył
-Pansy nie jest mi tak bliska żeby nazywać ją moja dziewczyną.
-Służącą?
-Może ty nią jesteś, Pansy to…
-Przylepa? A ja nie jestem niczyją słuzacą.-przerwała mu a ten uniósł brew
-No to, co ta kartka robi na twoim ubraniu?-zapytał a ta zdziwiona spojrzała w dół i…nie zobaczyła nic tylko usłyszała kpiący śmiech Draco wiec zmrużyła oczy i spojrzała na niego –Nie sądziłem że się nabierzesz! Ale ty naiwna.-powiedział z wyraźnym rozbawieniem a ta westchnęła
-Ty i twoje specyficzne poczucie humoru, tylko się załamać.-odparła i wywróciła oczami
-Nie sądzisz, że jestem idealny?-zapytał sarkastycznie i uniósł jedną brew –A ty gdzie o tej porze się wybierasz?
-A ciebie to bardzo obchodzi.
-Wiesz zazwyczaj się pyta, gdy coś kogoś obchodzi.
-No proszę, teraz ty mnie uświadamiasz.
-I dotarło to do ciebie? Mogę sobie tylko pogratulować.
-Ta…dzięki tobie jestem o trochę mądrzejsza. Weź ty nie idź na Mordercę tylko zostań Nauczycielem.
-Widzisz moją przyszłość jako Zabójcę? Interesujące.
-Nie sądzisz? Jedno spojrzenie i powalasz.-odparła a ten się zaśmiał
-Ciągle mnie zaskakujesz, masz bardzo interesujące…
-Poczucie humoru? Nie sądzisz, że jestem idealna?-zapytała sarkastycznie a ten zmarszczył lekko brwi
-Przestań mi przerywać.
-A ty ile razy to zrobiłeś?
-Czyżbyś liczyła? A może zapisujesz na kartce, którą masz na ubraniu?-zapytał a ta zmrużyła oczy nawet nie schylając głowę więc ten się zaśmiał –Dwa razy te same sztuczki nie działają?
-Ty chyba masz coś z psychiką, bo masz jakieś przywidzenia.
-No widzisz! Nie mogę zostać Mordercą, bo jeszcze przez przypadek cię nie zabiję.
-A to taka strata. Co teraz wszyscy zrobią?
-No nie wiem…Może siądą w kółeczku i zaczną płakać?-zapytał ironicznie a ta uniosła brew
-Więc tak wyobrażasz sobie żałobę po twojej stracie?
-Ale ja w najbliższej przyszłości nie zamierzam umierać.
-No tak, ty będziesz nieśmiertelny. Aż strach się bać, co wtedy będzie.
-Raj na ziemi…
-No tak! W końcu będę cię widzieć przez całe życie.
-Czyli masz zamiar zostać moją służącą?
-A to niby, dlaczego?
-To jak chcesz mnie widzieć przez całe życie? Wiesz, pozwolę ci za mną zamykać drzwi.
-Cóż za łaska, ale jak będę tylko zamykać za tobą drzwi to będę widzieć tylko twoje plecy.
-A chcesz żebym umarł na zawał? Jasne, że musisz być z tyłu.-odparł a ta zmrużyła oczy, to nie było miłe.
-Chyba zapominałeś, że miałeś być nieśmiertelny..? Jak dobrze mi wiadomo wtedy nic cię nie zabiję.
-Niestety niektórzy mają swoje małe słabości, dlatego starają się je kontrolować.
-I zamykanie za tobą drzwi ci pomorzę? To bardzo interesująca forma kontroli.
-Też tak uważasz?
-Ale wiesz, co..?-powedziała, zaczynając do niego podchodzić –Przepowiadam sobie Happy End!-dokończyła i uniosła rękę mając zamiar go uderzyć ale ten w ostatniej chwili ja złapał, szybko obejmując ją w pasie i przyciągając do siebie
-Ale tylko dla mnie.-powiedział i ku jej zdziwieniu…pocałował ją. Wszystko trwało tylko kilka sekund, ale Szajera była zbyt zaskoczona, aby próbować się wyrwać dopiero, gdy ten oderwał od niej usta i spojrzał kpiąco w oczy zaczęła do siebie dochodzić -Jakiś komentarz?-zapytał a ta zmarszczyła brwi, wyglądała na naprawdę bardzo wściekłą
-Do cholery Malfoy!!-warkła a ten się zaśmiał
-Możesz mi mówić „Panie”-odparł i puścił ją a ta zacieśniła dłonie widząc jak ten idzie przed siebie, plecami do niej i nadal wręcz czuła te jego kpinę.
-Przestań się powtarzać!-zawołała za nim a w odpowiedzi usłyszała tylko jego śmiech i zniknął skręcając w inny korytarz…
Szajera biegła szybko przed siebie, miała nadzieję, że nie spóźniła się na szlaban, bo wtedy na pewno Snape by ja zabił, a ona zabiłaby Malfoy’a za to, że ją zatrzymał(!) i całkowicie wyprowadził z równowagi. Blondynka po raz ostatni skręciła w prawą i w końcu zbiegła po schodach a następnie znalazła się w lochach, chciała otworzyć drzwi, ale…były zamknięte? Czyżby się spóźniła i Snape sobie poszedł? Niemożliwe! On nie mógłby sobie odpuścić! Gdy nagle usłyszała czyjeś kroki a następnie ujrzała Mistrza Eliksirów, który nie wyglądał na zadowolonego, no to już po niej!
-Mam nadzieję, że czekałaś długo?-zapytał ku jej zdziwieniu i otworzył drzwi wchodząc do środka a ta lekko zaskoczona weszła za nim, czyżby to on myślał ze się spóźnił? –Masz posprzątać cały pokój z miksturami i żeby mi żadna fiolka nie spadła na ziemie!-warknął chwytając w biegu jakieś książki i miksturę
-A pan, profesorze?-zapytała zdziwiona widząc że się śpieszy
-Co ja?! Nie widzisz, że zajęty jestem?! Jak wrócę ma być porządek i ciebie ma nie być, zrozumiano?!-zapytał a ta przytaknęła gdy ten skierował na nią swoje czarne oczy poczym przeklinając w duchu Dumbledora za tą nagłą chęć na spotkanie, wyszedł z klasy. Szajera odetchnęła z ulgą i dziękowała w duchu temu komuś, kto wezwał Snape do siebie, już myślała ze spędzi z nim cały wieczór…
Blondynka dopiero po chwili wzięła się za sprzątanie, ostrożnie biorąc i odkładając na swoje miejsce wszystkie fiolki i ledwo, co powstrzymując się, aby nie uciec, gdy zobaczyła, że niektóre składniki żyją…
-Umieram!-zawołała Szajera wycierając lekko spocone czoło ręką, była strasznie zmęczona ale i zadowolona z siebie, wszystko w pokoju było posprzątane, każda fiolka czysta tak jak i kociołek i w końcu…mogła iść! Nie licząc tego, że jej zadowolenie wynikało też z tego, że Snape jeszcze nie przyszedł, więc spokojnie mogła iść do siebie i odpocząć. A gdy ledwo nie zasypiając doszła do dormitorium i się umyła, nie spotykając przy tym żadnego Śligona, a raczej „pewnego” poszła spać, zauważając przy tym, że jest dwudziesta czwarta…
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Przepraszam za taką przerwę-miałam "drobne" problemy, ale to już nie ważne. A o to kolejna notka-krótka i jak zwykle nic się nie dzieję ==". Przeraża mnie to jak ja potrafię ciągnąc 1 dzień życia Szajery ==". A szlaban jej?! Chyba 5 notek poświęciłam! Ciekawe, co będzie teraz? Moja akcja ciągnie się w mozolnym tempie ==".
Notka mi trochę nie wyszła-nie podoba mi się ich rozmowa, ale trudno ==". Pojutrze coś napiszę, bo jutro w końcu koniec roku!^^


Szajera siedziała w ławce i zapisywała wszystko, co mówił Snape-no cóż, pomimo tego, że nie kazał tego robić ta doskonale wiedziała, że może ją zapytać o to, co było na lekcji, tak z zaskoczenia, jakby strzelał zaklęciem, tak jak teraz…
-A teraz panna Keirt powie nam, jakie składniki są potrzebne do uwarzenia Eliksiru Wielosokowego, o którym właśnie mówiłem?-zapytał ją a ta westchnęła
-Muchy siatkoskrzydłe, pijawki, sproszkowany róg dwurożca, ślaz, rdest ptasi, skóra boomslanga i część osoby, w którą się wcielamy np. włos.-odczytała a ten prychnął
-U mnie panuje taka zasada, że wstaje się jak o coś pytam i nie prosiłem o odczytanie, jakie są potrzebne składniki, miałaś to powiedzieć sama. A więc źle, dlatego oddej... teraz pan Malfoy powie nam z pamięci to, o co prosiłem.-powiedział Snape w ostatniej chwili powstrzymując się przed odjęciem punktów swojemu domowi poczym przeniósł wzrok na Draco który wstał powoli a następnie z lekko ironicznym uśmiechem wypowiedział dokładnie te same słowa co Keirt. –I tak właśnie powinniście odpowiadać. Brawo panie Malfoy, Slytherin dostaje 20 punktów, siadaj. A Gryffindor -20 za waszą niewiedzę.-mówiąc to Severus powoli przesunął wzrok po niezadowolonych Gryfonach, którzy ledwo co powstrzymywali się aby nie powiedzieć że to jest niesprawiedliwe gdyż o nic ich nie pytał. -Na jutro każdy przygotuje referat na 3 rolki pergaminu o Eliksirze Wielosokowym. Koniec lekcji, wynocha! Ale panna Keirt zostaje.-nakazał Mistrz Eliksirów, gdy zadzwonił dzwonek a Gryfoni jako pierwsi wyszli z klasy żeby tylko znaleźć się jak najdalej od Snape. Szajera spakowała się i podeszła do biurka Severusa
-O, co chodzi, profesorze..?-zapytała lekko zdziwiona gdy nagle przypomniała sobie o czymś. Referat(!).
-Za nieoddanie wypracowania…
-Nie, nie! Mam referat przy sobie tylko…
-Nie obchodzi mnie to!-warknął tym razem jej przerywając –Masz szlaban! Dziś o 20 pod klasą. Wynocha!
-Ale..!
-Już!-znów jej przerwał więc ta zamilkła poczym z tłumioną złością odwróciła się i wyszła z klasy.
Szajera rozciągnęła się i opadła plecami na trawę, znajdowała się właśnie na błoniach i odpoczywała po męczącej lekcji z Severusem. ~Życie jest niesprawiedliwe!~prychła w myślach na myśl o kolejnym szlabanie i bezużytecznym referacie który znajdował się tuż koło niej w torbie. ~Niech go szlak trafi!~pomyślała i zamknęła oczy, tyle się męczyła! Tyle godzin siedziała w bibliotece i wszystko nadaremno! A teraz kolejny szlaban!
-Hej Szajero, po co zostałaś u Snape?-zapytał Harry i usiadł koło niej na trawie tak jak i Ron
-Snape jest beznadziejny.-mrukła tylko a ci spojrzeli na siebie z uśmiechem
-To wiemy, ale dlaczego kazał ci zostać?
-Bo nie oddałam referatu.
-Jak to? Przecież tyle w bibliotece przesiedziałaś!
-Wiem! Wiem!-zawołała i usiadła na trawie –Mówiłam że mam go przy sobie ale nie chciał słuchać i teraz mam kolejny szlaban.
-Znowu? Ale się na ciebie uwziął!
-To też wiem.-odparła i położyła się z powrotem na trawie –Ciekawe co tym razem będę musiała zrobić? Wtedy to przynajmniej z Zahnem byłam a teraz? Umrę jak będę musiała sama sprzątać klasę!
-Spokojnie, Snape rzadko zadaje to samo…-powiedział Harry próbując ją pocieszyć a ta westchnęła
-Teraz to się jeszcze bardziej boję. Co takiego mogę jeszcze robić w ramach kary niż sprzątać klasę..?
-Snape coś wymyśli, ale teraz lepiej nie myśl o karze tylko o referacie.
-O nim też myślę i ręka odmawia mi posłuszeństwa… No, ale nie ważne! Opowiedzcie mi o Hermionie!-poprosiła a ci westchnęli
-No cóż, jest Gryfonką jak my, w tym samym wieku, jak ci mówiliśmy jest bardzo mądra, jej rodzice to Dentyści i…
-Jest Szlamą.-usłyszeli z tyłu za sobą znajomy kpiący głos więc Szajera otworzyła oczy i spojrzała przed siebie na „pewnego” Ślizgona i jego „goryli”
-Nie no, ty to zawsze musisz wtrącać się w nie swoje sprawy. Nie masz obsesji na naszym punkcie?-zapytał Harry patrząc na arystokratę złowrogo
-Na waszym? Nie rozśmieszaj mnie, Bliznowaty! Służę wam pomocą i podaję bardzo ważną informację o tej całej Szlamie.
-Ta? Jesteśmy bardzo wdzięczni, możesz już spadać.
-W twoich snach, Wieprzlej. Potter w końcu powiedział, że mam na waszym punkcie obsesje, tym bardziej muszę zostać.
-Ale wcale tego nie musisz robić, niby, po co?
-Żeby sprostować wasze bezużyteczne informację. A tak poza tym chcę zostać i to wam powinno wystarczyć.
-No proszę, od kiedy odpowiada ci nasze towarzystwo?
-Wcale nie odpowiada. -Brałeś coś dzisiaj? W ogóle cię nie rozumiem.-powiedziała Szajera a ten uśmiechnął się kpiąco.
-Rozmawialiśmy już o tym, Keirt.
-Ta, ta, nie ułatwiasz mi tego, pamiętam.-odparła Szajera i machnęła ręką
-To, co się głupio pytasz?
-Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.-powiedziała i tym razem ona się uśmiechnęła
-A ty jak zwykle coś palniesz.
-Błąd, ja cię tylko sprostowałam.
-To chyba ja miałem to robić..?
-Wybacz, że odbieram ci pracę.
-Ja nie muszę pracować w przeciwieństwie do niektórych, prawda Wieprzlej?-zapytał kpiąco a ten zmarszczył brwi wściekły wiec Szajera uniosła jedną brew, nie wiedziała o co chodziło?
-Ty to pewno już w dzieciństwie kazałeś sobie zapłacić za wymówienie pierwszego słowa. Pomogło to coś twojej rodzinie?
-Zamknij się Malfoy!-warknął Ron wstając i będąc teraz na wprost arystokraty z morderczym błyskiem w oczach.
-Wieprzlej uspokój się, a może mam ci zapłacić żebyś usiadł?-zapytał kpiąco Malfoy i cofnął się o krok gdy ten się zamachnął aby uniknąć jego „ciosu”.
-Ron uspokój się!-zawołała Szajera i razem z Harrym wstali. Gryfon złapał przyjaciela za rękę a Ślizgonka stanęła na wprost Malfoy’a, patrząc na niego ze złością.
-Czy tobie kompletnie odbiło?! Co cię obchodzi, kto ile ma pieniędzy?!-zapytała, wbijając wskazujący palec w jego tors, a ten się zaśmiał ironicznie.
-Twoja siła mnie powala.-odparł kpiąco cały czas patrząc jej w oczy. –A właściwie, twoja głupota, jak można zadawać się z Gryfonami? To chyba tobie kompletnie odbiło.
-Harry i Ron są wspaniałymi przyjaciółmi! Nie to, co zadufani w sobie Ślizgoni!-odparła a ten się o dziwo zaśmiał kpiąco gdy nagle pochylił się lekko w jej stronę patrząc jej wyzywająco w oczy.
-Nie zapominaj, że ty niestety też jesteś Ślizgonką a więc mówisz także o sobie.-powiedział i wyprostował się a następnie odwrócił się i zaczął iść z powrotem do zamku razem ze swoimi „gorylami”, którzy teraz zaczęli się śmiać.
-Co za palant!-mrukła i odwróciła się do przyjaciół którzy patrzyli na nią teraz z uniesioną brwią. –Co?-zapytała zdziwiona
-Jesteście bardzo dziwni, gdy rozmawiacie.-powiedział Harry i tym razem ta uniosła brew
-Tak niby uprzejmie gadacie, ale aż mnie ciarki przechodzą, wasza ironia jest wręcz wyczuwalna.-odezwał się tym razem Ron a ta się zaśmiała
-Serio? Nie zwróciłam na to uwagi.-odparła tylko i znów położyła się na trawię a po chwili dołączyli do niej Gryfoni i dalej mogli już spokojnie rozmawiać.
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Gome! nie wiedziałam że tak bardzo przestrasze was tym początkiem-nie bójcie się-nie porzucam bloga^^
a teraz notka-krótka ale nie mam już siły pisać-najpierw byłam przeziębiona a teraz się spaliłam na słońcu i bolą mnie razmiona i łokcie ==" nie mogę nawet uginać prawej ręki =="
a notke napisze pojutrze bo jutro muszę się uczyć na biologie^^
miłego czytania^^


Szajera wstała dziś o 6 rano, szybko się umyła i przebrała w strój szkolny aby oszczędzić sobie przebieranie się po śniadaniu, na które właśnie się szykowała, a gdy była już gotowa i dochodziła 7, wyszła z dormitorium poczym znalazła się w PW gdzie było kilku zaspanych Ślizgonów, którzy na jej szczęscie(?) byli zbyt zmęczeni aby zwrócić na nią jakąkolwiek uwagę. O godzinie 7-30 siedziała już przy „swoim” stole i razem z innymi jadła posiłek rozglądając się za przyjaciółmi, których dopiero teraz dostrzegła więc odmachała im ręką uśmiechając się lekko co, oczywiście, musiało być skomentowane przez „pewnego” Ślizgona
-No prosze, prosze, widzę że znalazłaś sobie już przyjaciół, ile biorą za godzinę?-zapytał kpiąco Malfoy a Szajera wywróciła oczami, słysząc przy okazji kilka śmiechów
-Draco...jakbyś nie wiedział nie wszystko można kupić.-odparła a ten, o dziwo się zaśmiał
-Boże, Keirt! A ty znowu mnie uświadamiasz! Jak tak dalej pójdzie nigdy ci się nie odpłacę.-powiedział sarkastycznie a ta spojrzała na niego mrużąc lekko oczy.
-Ale ja ci już mówiłam że nie musisz tego robić, jakoś sobie poradzę bez twoich lekcji.
-Zapewne, ale jak na dżentelmena z rodu Malfoy'ów przystało nie mogę zostawić damy w opałach.
-Nie pomyliłeś bajek? Może jeszcze będziesz zabijać Smoki aby obronić wieśniaków?
-Keirt, pamiętaj, ty nie jesteś damą ty jesteś bezwartościową Szlamą więc nie udzielaj się jak do ciebie nie mówię.-odparł a ta westchnęła z zrezygnacją
-Wybacz, myślałam że mówisz do jednej z mojej osobowości...-powiedziała i upiła łyk soku a ten spojrzał na nią z uniesioną brwią
-Widzę, że jedna z moich lekcji nie wyszła, nadal sądzisz że masz kilka jaźni? Pamiętaj, Keirt, nie ma leków na chorobę psychiczną więc jak terapia słowna nie pomaga to na zawsze pozostaniesz sobą.-odparl kpiąco a ta znów na niego spojrzała
-To będzie takie straszne, ja i moich kilka osobowości w jednym ciele.
-No cóż, twój świat, twoje kredki.
-Ta...To czego mi tu z gumką wchodzisz?-zapytała a ten mimo woli lekko się uśmiechnął, rozmowa z tą dziewczyną była naprawdę bardzo zabawna, szczególności że dowiaduje się o niej czegoś nowego
-A ty nadal swoje, wiem że życie jest brutalne ale musisz przyjąc to do swojej, o przepraszam! Swoich świadomości! Ja jakoś z tym żyję.
-Ze swoimi świadomościami? Też masz kilka?
-Keirt, chodzi mi o to że jakoś żyje z tobą w jednym świecie, ja osobiście wiem ze jestem jeden.
-Bo to by było straszne gdybyś miał brata bliźniaka!
-Ta, drżyjcie Szlamy! Nadchodzą moje klony!-prychnął a kilka Ślizgonek zachichotało patrząc na niego z uwielbieniem, nie licząc kilku szyderczych śmiechów.
-Nie wiedziałam że to już Sąd Ostateczny, muszę o tym powiadomić innych!-powiedziała Szajera sarkastycznie i wstała
-Nie wiedziałem, Keirt że dla ciebie jestem jakimś bóstwem, wiec że pomimo tego że Bóg mnie stworzył nie mam boskiej mocy.
-Ta? Szkoda, mój piękny świat legł w gruzach!
-Wybacz, może pozwij sprzedawce u którego kupiłaś kredki? Albo lepiej kup sobie mazaki.
-Tak myślisz? Dziękuję za uratowanie mnie z opresji! Bez twojego genialnego pomysłu nie poradziłabym sobie!-mówiąc to Szajera zasuneła krzesło poczym mimo woli spojrzała na Draco który teraz patrzył na nią dziwnie złowrogo
-Ale pamiętaj, mnie nawet korektorem nie wymażesz.-powiedział a ta zmrużyła oczy, kolejna groźba? Chwile nie spuszczali z siebie wzroku gdy w końcu pierwsza odwróciła się od niego Szajera i podeszła do przyjaciół, którzy też skończyli już jeść
-Hej, jak tam samopoczucie?-zapytał Harry a ta się uśmiechneła lekko siadając koło niego przy stole
-Teraz to już dobre, dzięki że pytasz. Co macie pierwsze?
-Transmutacje z McGonnagal. Miałaś już z nią lekcję?
-Chyba nie, a co? Jaka ona jest?
-Oprócz tego że to opiekunka Gryffindoru jest cholernie wymagająca, strasznie przestrzega zasad i nie wie co to zabawa, a do tego jest nadnomiar sprawiedliwa...lubię ją. Pomogła mi się dostać do drużyny Gryffindoru i w ogóle nie jest taka zła jak na tak ostrą osobę.-odparł a ta się uśmiechneła
-No a jak tam twój opiekun, Szajero?-zapytał Ron a ta westchneła z rezygnacją
-Dwa słowa: To Potwór-odparła i wszyscy we trójkę się zaśmiali
-Jakbyśmy nie wiedzieli, no nie Harry?-powiedział Ron a ta spojrzała na bruneta lekko zdziwiona
-O czymś nie wiem?
-Ech! Bo Snape to mnie naprawdę nienawidzi. Wręcz uwziął się na mnie.
-Tak? A czemu? Na mnie to rozumiem, ale na ciebie?
-Nie licząc tego że jestem Gryfonem, to mści się na mnie za mojego ojca, James'a. Chodzili kiedyś razem do tej szkoły, tylko że mój ojciec nienawidził Snape i go gnębił
-Nie dziwię się. Na miejscu twojego ojca też bym to robiła, ale to trochę niesprawiedliwe ze mści się na tobie.
-No cóż, na nikim innym nie może bo moja rodzina nie żyje, zabił ją Voldemort.
-Harry!
-No co, Ron? Nie mam zamiaru mówić na niego jak inni, ja się go nie boję, ja na niego czekam, kiedyś się na nim zemszczę.
-Bardzo ci współczuję Harry ale pamiętaj kim On jest.-powiedziała Szajera a ten prychnął
-Dla mnie jest nikim.
-Ale ten nikt zabił już wielu czarodziejów, sądzisz że dasz mu radę?
-Ja to wiem.-odparł a ta westchneła, dziwne, ale przez ułamek sekundy mu uwierzyła, ten błysk w jego oczach, jakby mógł zabić Voldemorta jednym prostym zaklęciem,ale...jakby to powiedział Draco "Jego świat, jego kredki"
-Dobra! Rozmowa schodzi na złe tematy, o której dziś kończycie?-zapytała Szajera wstając
-Dziś to...hmm...masz plan, Ron?
-Nie...zostawiłem go w dormitorium. Ach! Przydałaby się Hermiona!
-Ta, ona to by go znała na pamięć.-odparł Harry i oboje się zaśmiali
-Mówicie o swojej przyjaciółce? Hermionie...Granger?-zapytała przypominając sobie jej nazwisko a ci spojrzeli na nią zdziwieni
-Znasz ją?
-Nie, Draco wspomniał o niej w jednej z naszych rozmów, dziwne ale mówił o niej Panna-Wiem-Wszystko-Najlepiej.
-Jeszcze tak o niej mówią? Czekaj, czekaj, powiem ci pełną wersję
-"Panna-Wiem-Wszystko-Lepiej-Od-Innych"-zacytowali dwaj Gryfoni poczym znów się zaśmiali
-Hermiona jest bardzo utalentowaną Czarodziejką, chyba najlepszą. A na dodatek strasznie kocha się uczyć i czytać książki, dzięki czemu jest też strasznie przemądrzała, ale wiele razy jej wiedza uratowała nam skórę.
-To dlaczego Draco jej nie lubi?
-No cóż, bo jej rodzice to Mugole a więc dlatego że nie ma...
-Czytej Krwi.-dokończyła za Rona Szajera i wsuneła palce we włosy -Arystokraci i ich obsesje.-prychła i przeczesała włosy -To jak? Spotykamy się po szkole? Wtedy opowiecie mi o niej więcej.-zapytała Ślizgonka gdy usłyszała dzwonek oznaczający koniec "przerwy"
-Dobra, to do zobaczenia!-zawołali oboje poczym skierowali się w stronę klasy gdzie mieli mieć lekcje, tak jak i Szajera. Najpierw miała ONMS(Opiekę Nad Magicznymi Stworzeniami) z pół-olbrzymem i gajowym Hogwardu Rubeusem Hagridem potem Zielarstwo z Pomoną Sprout opiekunką Hufflepuffu poczym Zaklęcia i Uroki z Filiusem Flitwickiem opiekunem Ravenclawu następnie Numerologie z profesor Vector, Historie Magii z profesorem Binnsem jedynym duchem wśród nauczycieli(co lekko zaskoczyło Szajera) poczym Mugoloznastwo na której chyba każdy Ślizgon komentował kąśliwe wszystko co mówił nauczyciel, nie mówiąc o tym co mówili o niej a po tej jakże "interesujacej" dla wszystkich arystokratów lekcji miała wiele innych, kończąc wszystko na...Eliksirach ze Severusem Snape'm opiekunem Slitherynu który nienawidził wszystkich Mugoli, w tym i jej...
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Porzucam bloga! nie mogę go dłużej prowadzić jeżeli popełniam takie straszne literówki! przecież to wstyd i chańba! jak można popełniać literówki?! to nic że prawie każdy je robi... ja nie mogę! czemu? nie wiem... spytajcie się aldona-mcnugets, ona napewno wie...
I co? chyba nie spodziewałaś się takiej reakcji z mojej strony? no buhaha! myślisz że jak mi powiesz jakie literówki popełniam to porzuce bloga? jakbyś nie zauważyła to mi tylko pomagasz-i mam nadzieje że nadal wskażesz mi literówki które robie-najlepiej ze wszystkich notek-bo widze że to lubisz =="

sory że notka krótka-przeziębiona jestem i cud że cokolwiek napisałam(a i tak pewno są błędy bo ledwo co skupić się mogłam ==")... obiecuję że napisze strasznie, strasznie długą notkę jak wyzdrowieje^^


-Choćbym sobie żyły pocieła, nie masz prawa tu być!-powiedziała a ten uśmiechnął się ironicznie i powoli zaczął przesuwać wzrok w dół, po kolei patrząc na każdą część jej ciała... No cóż, jak na Ślizgonke przystało była bardzo ładna, ale też jak na Mugolkę przystało nie miała czystej krwi... Ale...czy to była aż tak wielka strata..? Wokół jest pełno pięknych kobiet, które tylko na niego czekają.
-Posłuchaj, Keirt...
-Nie, to ty słuchaj! Masz natychmiast wynosić się z mojego dormitorium!-warkła a ten uśmiechnął się kpiąco
-Zmuś mnie...-odparł ku jej zdziwieniu więc ta zmarszczyła niezadowolona brwi
-Niby jak mam to zrobić?!-znów warkła cały czas czując na sobie jego jakże krępujący wzrok, który oceniał każdy skrawek jej ciała
-No pomyśl, co takiego możesz mi dać abym sobie poszedł..?
-Akt własności!-prychła i wywróciła oczami -Chyba już to przerabialiśmy..? Zdawało mi się że nic ode mnie nie chesz..?
-Hmm...Więc zgadzasz się ze mną i uważasz że jesteś bezwartościowa? Żałosne.-odparł drwiąco a ta zacieśniła lekko dłonie, już ją sprowokował(!)
-Och! Wcale tak nie uważam! Nie upadłam tak nisko żeby przejmować się tym co mówisz!
-Zapewne... Od razu widać że zależy ci na moim zdaniu...
-Wcale nie!-powiedziała nagle i aż zmarszczyła brwi zdając sobie sprawe że zaprotestowała zbyt gwałtownie co wcale nie było zbyt odpowiednie, a Draco słysząc jej odpowiedz zaśmiał się szyderczo
-Keirt, jaka ty jesteś łatwa do rozpracowania. Weź ty się lepiej w garść bo zaczynasz mnie coraz bardziej nudzić.
-Czyli drażnienie mnie jest dla ciebie rozrywką..?
-A nie..? Do czego jeszcze wy, Szlamy możecie służyć..? Nie licząc tego że większość wykorzystuje wasze ciała.
-Nie mów do mnie w liczbie mnogiej!
-A co..? Pogubiłaś się z osobowościami..? Do twojej wiadomości, masz tylko jedną.
-Ostatnio często mnie uświadamiasz...-mrukła i usiadła na łóżku, cały czas na niego patrząc, tak samo jak on
-Odpłacam się za twój wykład w łazience.
-Ale nie musisz tego robić, jakoś sobie radze.
-Tak mi przykro, ale nie masz wpływu na to co robie.-odparł ironicznie a ta znów zmarszczyła brwi
-Jakbyś nie zauważył jest już późno, a ja chcę spać!
-Dopier22, Keirt... Nie przyzwyczajona do tak „późnej” pory?
-Wybacz, nie prowadze takiego samego trybu co ty.
-No tak, ty w końcu wolisz wszystko robić w dzień.-odparł a ta zmrużyła oczy, znów ta kpina(!)
-Wybacz, że nie jestem taka sama jak ty.-powiedziała sarkastycznie a ten się uśmiechnął drwiąco
-Jakbyś nie zauważyła jesteś kobietą, wręcz nie możesz być taka sama jak ja, chyba że o czymś nie wiem..?-zapytał a ta wywróciła oczami
-O tak! Mam wiele strasznych tajemnic!-prychła i zmarszczyła brwi -Przestań udawać że wszystko wiesz!
-Boże, Keirt! Nie denerwuj się tak! Jeszcze adrenalina ci podskoczy i dostaniesz zawału!
-Do cholery Malfoy!
-Możesz mi mówić „Panie”...-odparł cały czas patrząc na nią kpiąco a ta położyła dłoń na czole z rezygnacją
-Czy ty jesteś nie poważny? Czasami w ogóle cię nie rozumiem!
-Ale ja już ci mówiłem, ja ci tego wcale nie ułatwiam.
-Dobra, mam dość. Idz sobie już...
-Zmęczyłaś się rozmową? Co z twoją kondycją, Keirt? Myślałem że jest o wiele lepsza...
-Znów cię roszczarowałam..? Przykre...
-No cóż, każdy wie że Szlamy nie są doskonałe więc co się dziwić..?-odparł i znów na nią spojrzał, ta nadal na niego patrzyła cały czas siedząc na łóżku -A ty jak bardzo jesteś niedkoskonała..?-zapytał a ta zmrużyła oczy
-Zależy kto ocenia... Ale znając ciebie pewno jestem najgorszym przypadkiem z jakim miałeś do czynienia.-odparła obojętnie a ten znów się zaśmiał
-Ciągle sobie zaprzeczasz, wygląda na to że jednak zależy ci na moim zdaniu...-powiedział powodując że ta poczuła jeszcze większą złość ale jakoś ją stłumiła -Ale wracając do tematu, tym razem ja cię rozczaruje, spotkałem o wiele gorszy przypadek od ciebie Pannę-Wiem-Wszystko-Najlepiej, nie dość że też Szlama to jeszcze cholernie przemądrzała, czyli Granger. Spytaj się o nią Bliznowatego i Wieprzleja, oni powiedzą ci o niej o wiele więcej, w końcu to ich przyjaciółeczka!-prychnął i wstał ale nadal był na parapecie -Dobra, rozmowa z tobą mnie już znudziła, myślałem że skoro jesteś Ślizgonką to wyjdzie z tego coś ciekawszego ale niestety nie, jesteś 100%-tową Szlamą. Żegnam i pamiętaj, dziś chce się wyspać...-dokończył poczym obdarzając ją ostatnim kpiącym spojrzeniem wspiął się na dach a po chwili znalazł się u siebie w dormitorium. Szajera westchneła aby się uspokoić, akurat musiał o tym wspomnieć?(!). Miała szczęcie że dzisiaj już nic nie zakłóci jej snu... ~Co ja mówię?! Zupełnie jakbym bała się Malfoy'a! Nie doczekanie jego!~pomyślała i przykryła się kołdrą zamykając oczy ~Jedyne co do niego czuje to nienawiść!~.
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Tadam! notka! sorka że mało ale na tylko tyle miałam czasu-jeszcze muszę referat zrobić... Boże! Ale mi się nie chce! Jutro musze iść do szkoły! Ale może uda mi się po niej coś jeszcze napisać..? Sorka że taka przerwa ale miałam szlaban na kompa ==". Tą notkę dedykuje Integral-Alucard żeby sama napisała jak najszybciej!!!! hehe-zabijecie mnie pewno za końcówkę^^

Szajera spojrzała na zegarek, który znajdował się w bibliotece i westchnęła z rezygnacją. Dochodziła 20 a ona nadal pisała ten chory referat(!). Dobrze że Zahn znalazł jej te książki bo inaczej by umarła(!). Ślizgonka znów westchnęła i zaczęła pisać, brakowało jej jeszcze kawałek pergaminu i skończy ten chory referat(!). No cóż, nie miała wyboru, jutro też ma ze Snape'm Eliksiry i musi skończyć to zadanie. ~Ale mi się nie chce!~pomyślała ze zmęczeniem Szajera i znów spojrzała na zegarek 20:05, i czego się spodziewała? Że minęła już godzina? Dobrze że biblioteka jest do21 i ma czas na pisanie...ale tak szczerze mówiąc przydało by się jej jakieś towarzystwo...Kogo kolwiek(!). Te chore informacje o miksturach są przerażająco nudne(!), nie licząc tego że trzeba jej jeszcze spisać na pergamin...
-Buu!-usłyszała i aż podskoczyła po czym odwróciła się zdziwiona do tyłu
-Harry!-zawołała a ten się uśmiechnął lekko
-Znów spotykamy się gdy musisz zrobić referat.-odparł i usiadł na krześle na wprost niej. Po prostu nie mógł się powstrzymać aby do niej nie podejść, tak ślicznie wyglądała z pochyloną głową i z kosmykami włosów opadającymi do przodu, nie licząc jej pięknych błękitnych oczu skupionych na tekście, choć lepiej by brzmiało „znużonych” -Jak tam? Nie umarłaś jeszcze z nudów?-zapytał a ta się uśmiechnęła
-Ech! Z miłą chęcią bym to zrobiła ale Snape na pewno znalazł by dla mnie odpowiednią miksturę i mnie wskrzesił żebym oddała mu ten chory referat...
-No, on naprawdę jest nieobliczalny...
-Mnie to mówisz? Już pierwszego dnia zaliczyłam od niego szlaban... Boże! I jeszcze ten referat! Umieram!
-Dasz radę! Widzę przecież że została ci końcówka...
-Ta...Marna pociecha...Chociaż masz racje, większą część mam już za sobą. A tak poza tym, co ty tu robisz..?
-McGonnagal kazała przynieść sobie jakąś książkę, a że przechodziłem obok niej to mnie wybrała...
-Aż tak daleko ma do biblioteki?
-Ech! Zajęta czymś tam była!-odparł i wstał -Wybacz ale musze już iść, mówiła żebym się śpieszył...
-Rozumiem, do zobaczenia jutro...
-Ta, na razie!-odparł Gryfon i podszedł do Pince po czym powiedział jej coś a ta podała mu książkę którą ten wziął do ręki i wyszedł z biblioteki, przedtem uśmiechając się do Ślizgonki. ~Dobra... Spotkanie z Harrym mi trochę pomogło ale...i tak nie chce mi się pisać!~pomyślała Szajera i spojrzała z rezygnacją na pergamin ~Wejź sie w garść! Zaraz przecież to skończysz!~ skarciła się i znów zaczęła pisać ten jakże „interesujący” referat... ~Skończyłam!~zawołała w myślach uradowana Ślizgonka i wstała po czym zaczęła zbierać podręczniki ze stołu, przedtem zauważając że jest 20:30. a gdy już skończyła wyszła z biblioteki żegnając się z Pince i oddając jej wypożyczone książki po czym zaczęła iść w stronę swojej Wierzy. Nie minęła chwila jak znalazła się w Lochach a po5 minutach stała przed ścianą, już chciała wypowiedzieć hasło gdy chimera sama się otworzyła i...No cóż, a kogo mogłaby spotkać po drugiej stronie..?
-No proszę, proszę, o której to się porze wraca do PW?-zapytał kpiąco Malfoy a ta wywróciła oczami
-O odpowiedniej... Mógłbyś mnie przepuścić?-zapytała a ten nachylił się trochę w jej stronę
-Poproś...-prawie że wyszeptał patrząc jej w oczy i mając twarz bardzo blisko niej więc ta zmrużyła lekko oczy
-Czytaj z moich ust...NIE MA MOWY.-odparła nie podnosząc głosu a ten nadal uśmiechając się z kpiną oparła rękę o próg przejścia
-To jak widzę chcesz spać na zimnej podłodze?
-Wiesz, Draco, nie musisz się o mnie martwić, na pewno wiele Krukonów a także Gryfonów użyczy mi na tą noc swoich łóżek.-odparła sarkastycznie a ten uniósł brew
-A Puchoną nie „usługujesz”?
-No cóż, jak cały zamek to cały, no nie?
-Tylko na swojej liście wykreśl Ślizgonów, wątpię by ktoś chciał cię przelecieć.
-Cóż za wielka strata!
-No widzisz, najlepiej będzie jak prześpisz się z każdym po 2 razy to może wtedy nadrobisz stratę w Ślizgonach, w co wątpię.
-Nie wiem czy starczy mi na to sił.
-Ależ spokojnie, kto mówił że musisz robić trójkąty..?
-A nie musze? Dzięki za informację!
-Ach! Nie sądziłem że aż taka głupia jesteś. Przyznajesz się tylko do swojego fachu.
-Dobra, dobra, jakby ci to przeszkadzało.
-Ośmieszasz się.-powiedział,znów nachylając się w jej stronę, tak że ich twarze dzieliło od siebie kilka centymetrów
-Ty mnie do tego prowokujesz.-odparła a ten uśmiechnął się kpiąco
-To trzeba umieć się kontrolować, Keirt.
-A przy tobie można..?
-A cóż to za aluzja?
-No pomyśl, pomyśl, co ja-Mugolka chce od ciebie-Arystokraty.
-Pytanie za 100 pkt, co? Może chcesz wyssać mi krew żeby zamienić swoją krew na Czystokrwistą..? Hmm...nie, to i tak ci nie pomoże. A może odebrać mi rodzinę i ściemniać że należy do ciebie aby zyskać powszechny szacunek..? Nie, i tak wszyscy się skapną kim naprawdę jesteś. A może chcesz mnie prosić abym namówił wszystkich Ślizgonów żeby cię przelecieli..? Może i mam takie wpływy ale wątpię że w ogóle ktoś się zgodzi. A możę...hmm... co taka Szlama jak ty może ode mnie chcieć..? Może mała podpowiedz..? Wystarczy że ściągniesz spodnie a na pewno będę wiedział...-powiedział a ta nie wytrzymała i chciała go uderzyć ale ten od razu złapał jej dłoń patrząc z kpiną jej w oczy
-Nawet nie wiesz jaki z ciebie palant!
-Czyż bym zgadł że tak się złościsz? Zapewne chciałaś mi podpowiedzieć to ale do twojej wiadomości, wiem co ci krąży po głowie.-odparł a ta zmrużyła oczy ~Boże! Dlaczego chce mi się płakać?!~pomyślała Szajera po czym wyrwała dłoń i patrząc na niego z nienawiścią wyminęła go, cały czas czując na sobie jego wzrok a także słysząc rozmowy Ślizgonów dotyczących jej jakże „interesującej” rozmowy z Malfoy'em. Nie minęło 5minut jak znalazła się w swoim dormitorium, rzuciła torbę koło biurka kładąc na nim swoje wypracowanie po czym chwytając swoją koszule do spania weszła do łazienki i nie zamykając za sobą drzwi umyła się szybko po czym znów wróciła do pokoju przebrana już w swój „strój” i aż zatrzymała się zaskoczona widząc siedzącego na parapecie Malfoy'a który znów tak jak kiedyś opierał się o ścianę, jedną nogę mając ugiętą w kolanie a drugą swobodnie zwisającą w dół, powoli odwrócił głowę od nocnego nieba i spojrzał przenikliwie na Szajere
-Albo mi się zdaje, albo się przejęłaś.?
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

"-Pan Zahn Filozof..!-"

sobota, 21.kwietnia.2007, 23:20
Nowa notka! Pisana po przebytej depresji gdyż już wczoraj miała się pojawić ale komp mi się zawiesił i wszystko się skasowało! Myślałam że się popłacze! No ale udało mi się dziś coś napisać-mam nadzieje że niczego nie zapomniałam-tak jak obiecywałam notka długa :)
**wszystko kręci się wokół słowa "przelecieć"-bez skojarzeń! I z nimi :D

Szajera przez cały pozostały dzień starała się unikać Draco, ale jak mogła to robić, jeśli jest z nim w tej samej klasie..? Na każdej lekcji prowokował ją różnymi tekstami, niekiedy nie mogła się powstrzymać i mu odpowiadała, ale ten zawsze znajdował dla niej odpowiednią ripostę i nie była w stanie odpowiedzieć...przez głośne śmiechy pozostałych Ślizgonów... Punkt kulminacyjny nastąpił popołudniu, kiedy była na błoniach i siedziała na trawie opierając się o drzewo-gdy nagle podszedł do niej Harry, który stanął przed nią...
-Czy to prawda?!-zapytał brunet a ta uniosła głowę do góry, otwierając oczy i spojrzała na niego
-Co..?
-Że Trelawney przepowiedziała, że umrzesz?!
-Hm...No...-mrukła a ten z rezygnacją usiadł koło niej
-I nic mi nie powiedziałaś..?-zapytał z westchnięciem a ta się uśmiechnęła do niego lekko
-Niby, po co..? To chyba mój problem, no nie..?
-No tak...I co..? Przejmujesz się..?
-Sama nie wiem...Doświadczona Wróżbiarka przepowiedziała mi, że umrę, dlaczego niby mam się przejmować..?-zapytała z nutką sarkazmu Szajera a ten się uśmiechnął lekko
-Co roku to robi...
-Co..?
-Mówi, że jakiś uczeń umrze...
-Naprawdę?!
-Tak...
-I nic mi nie powiedziałeś?!
-I vice versa...Gdybyś pierwsza mi powiedziała, co Trelawney ci przepowiedziała, uspokoiłbym cię wcześniej...
-Wiem...Przepraszam...Nie wiedziałam, co o tym myśleć...
-Gdy mi powiedziała, że umrę nie wiedziałem czy wyśmiać ją czy Dumbledora za to, że ją zatrudnił...
-Przepowiedziała, że umrzesz?! Kiedy?!
-Już nawet nie pamiętam..!
-"Nie pamiętasz"..?-powtórzyła zdziwiona a ten się znów uśmiechnął
-Dokładnie...Więc nie przejmuj się! Na pewno dożyjesz setki..!
-Od dziś mówię ci wszystko..!
-Z miłą chęcią będę twoim pamiętnikiem...-odparł a ta się uśmiechnęła do niego czując ogromną ulgę poczym ku jego lekkiemu zdziwieniu oparła się o jego nogę, kładąc się wygodnie na trawię
-Skończyłeś już lekcję..?-zapytała a ten oparł się o drzewo
-Tak...Pół godziny temu...Z żadnym szlabanem jak na razie...
-Ja już swój pierwszy zaliczyłam...z Zahnem...
-Z tym Krukonem..? Jaki on jest..?
-Hm...Fajny i...nietypowy...
-"Nietypowy"..?
-Chodzi mi o to, że...
-Ona próbuje ci powiedzieć, że mnie kocha Harry...-usłyszeli zdziwieni głos...
-Zahn?! A co ty tu robisz..?
-Akurat przelatywałem tędy i postanowiłem do was wpaść...
-"Przelatywałeś"..?
-Nom...Moja klasa ma akurat teraz Naukę Latania a ja umiem latać, więc postanowiłem się przelecieć...
-Przestań ciągle powtarzać "przelecieć"..!
-A co..? Masz brudne myśli..?
-Skojarzenia, mój drogi...Skojarzenia...-odparła i dała mu pstryczka w nos a ten się uśmiechnął
-Czy to moja wina, że nie umiesz "pohamować" własnych myśli..?
-Wasza wymiana zdań jest bardzo interesująca...-odezwał się w końcu Harry a ci się zaśmiali lekko
-Bo z nią inaczej nie da rady..!
-Ze mną?!
-Nie, z miotłą!-odparł Zahn wstając-A tak poza tym...Umiesz latać, Szajera..?-zapytał Krukon a ta spojrzała na niego podejrzliwe
-Nie...-odparła ostrożnie a ten się uśmiechnął wesoło
-No to chodź..!
-Dokąd..?!
-Jak to, "dokąd"..? Przelecieć się!-zawołał beztrosko i złapał Szajere delikatnie za ramię poczym uniósł ją do pozycji stojącej a następnie posadził na swojej miotle
-Zahn! Co ty..?! Harry!-zawołała przestraszona Ślizgonka gdy zaczęła się unosić a Gryfon zamiast jej pomóc...śmiał się(!).
-Tylko nie spadnij!-krzyknął do niej rozbawiony Harry poczym zaczął iść w stronę zamku...
-"Przelecimy niebo! Przelecimy chmury! Przelecimy zamkowy dach!
Przelecimy drzewo! Przelecimy dziury! Przelecimy i zrobimy bach!"
-Ale ty jesteś głupi!!-zawołała Szajera nie mogąc powstrzymać rozbawionego śmiechu słysząc jego chorą piosenkę.
-Mów mi Zahn..!-odparł i uniósł ich wyżej, a ta objęła go mocniej -Spoko! Przy mnie nie spadniesz!
-Myślisz, że ci uwierzę..?!
-Nie masz wyboru! To ja prowadzę!-zawołał z rozbawieniem Zahn i przyśpieszył a ta objęła go jeszcze mocniej
-Nie tak szybko, głupku!
-Mówię przecież, że nie spadniesz..! W mojej poprzedniej szkole byłem mistrzem w lataniu..!
-Chyba w "przelatywaniu"..!
-O tak! Umiem "przelecieć" wszystkie rzeczy..! Np., zamek..!-powiedział Krukon i skierował miotłę w stronę budynku
-No to gratuluje..!-zawołała rozbawiona Szajera poczym spojrzała na niego marszcząc brwi -Ale i tak jak wylądujemy mam zamiar cię zabić..!
-Służę uprzejmie..!-powiedział nagle Zahn a ta poczuła...że spadają(!)
-Zahn!
-Co..?-zapytał z rozbawieniem Krukon i ostro wyprostował miotłę powodując że znów lecieli przed siebie
-Chciałam ci tylko powiedzieć, że to obietnica a ja obietnic nie łamie..!
-No cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz..! A beze mnie świat byłby nudny!
-Boże! Co za Ego..!
-Odpowiedniego rozmiaru!-zawołał a ta otworzyła oczy i aż dech zaparł jej w piersiach gdy zobaczyła że lecą tuż koło zamku
-Ale pięknie..!-powiedziała Szajera i wychyliła się lekko
-Uważaj, bo spadniesz..!
-Czy ktoś tu przypadkiem nie mówił, że "Przy mnie nie spadniesz!"..?-zapytała i spojrzała na niego z uśmiechem dając włosy na jedną stronę gdyż wiatr rozwiewał je na wszystkie strony
-Wyglądasz ślicznie...
-A tobie, co..? W powietrzu na amory się zachciało..?
-Po prostu mówię co myślę..!-odparł i uśmiechnął się lekko
-To rób tak dalej to może złamie obietnice..!
-Tylko wiesz, pierwszy raz zawsze boli..!-powiedział a ta się zaśmiała
-Zapamiętam na przyszłość..!
-Czyli, co..? Złamiesz obietnice i będę mógł żyć wiecznie..?
-A, kto tu mówił, że będziesz żyć wiecznie..?!
-Wszyscy i nikt..!
-No, co za oryginalna odpowiedź..!
-No nie..?
-A właściwie, po co chcesz żyć wiecznie..? Zrób mi tą przysługę i pozwól się zabić..!
-No tak...W końcu "śmierć to wyzwolenie a nie kara"..!
-Pan Zahn Filozof..!-zawołała Szajera i oboje zaczęli się śmiać...
-Keirt..?-powiedział zdziwiony Draco gdy zobaczył jak ta przeleciała koło okna Wieży Ślizgonów, nie dość że na miotle to jeszcze z Krukonem(!)
-No! Wysiadka!-powiedział Zahn i wylądował przed drzwiami zamku a Szajera zeskoczyła na ziemie rozglądając się ze zdziwieniem=nikogo nie było
-Zahn, wiesz gdzie są wszyscy..?-zapytała a ten się uśmiechnął
-No jasne..! W Wielkiej Sali, w końcu za5min jest obiad...
-No tak! Ja sama jestem strasznie głodna! Nie licząc zmęczenia!-powiedziała Ślizgonka i rozciągnęła się z westchnięciem -A jak mnie pośladki bolą..!-zawołała z jękiem a ten się uśmiechnął
-Może zrobić ci masaż..?
-Taa...5razy..!-odparła z sarkazmem ale i z rozbawieniem a następnie zaczęła iść w stronę wejścia -Na co czekasz..? Chodź! Głodna jestem..!-zawołała do niego poczym weszła do środka a po chwili za nią zrobił to Krukon który po tym jak ją dogonił objął ją w pasie przysuwając lekko do siebie
-A wracając do masażu...Sama zdejmiesz spodnie czy ja mam to zrobić..?-zapytał z zawadiackim uśmiechem a ta spojrzała na niego zdziwiona…
Szajera po tym jak przestała się śmiać podeszła do swojego miejscu przy stole Slytherinu cały czas czując na sobie krzywe spojrzenia Ślizgonów, którzy wyraźnie byli niezadowoleni z tego, że żyje ~Przykro mi, kochani...Moja egzystencja jeszcze trochę potrwa...A przynajmniej do końca roku...A może do setki..?~pomyślała i usiadła na krześle, które zapewne już nigdy nie będzie zajęte przez żadnego arystokratę
-Jak tam wycieczka, Keirt..?-usłyszała głos Malfoy'a więc spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem tym bardziej większym gdy zrozumiała jego pytanie...Skąd wiedział?!
-Bardzo udana...-odparła powoli widząc jak na jego ustach pojawia się kpiący uśmiech
-Spędziłaś ją z Krukonem, prawda..?-znów zadał pytanie a wszyscy Ślizgoni zamilkli patrząc ze zdziwieniem ale i zaintrygowaniem na Malfoy'a
-No tak...-powiedziała nie spuszczając z niego wzroku, dlaczego miała wrażenie że ich wymiana zdań nie skończy się dobrze..?
-Wystarczająco długo się „przelecieliście”..?-zapytał poczym reszta Ślizgonów wybuchła głośnym śmiechem a ta zmrużyła oczy ~Co oni wszyscy z tym "przelatywaniem" się?!~pomyślała Szajera a ten uśmiechnął się drwiąco
-Żadnej riposty..?-zapytał kpiąco a ta nie wytrzymała, już chciała mu coś odpowiedzieć ale nie zdążyła...gdyż pewna czarnowłosa Ślizgonka o kocich oczach objęła Malfoy'a od tyłu za szyje
-Przepraszam za spóźnienie, Dracusiu..! Mam nadzieje, że nie tęskniłeś..?-zapytała Pansy a w oczach Draco wręcz można było dostrzec rosnącą złość
-Wybacz, Pansy...Ale w ogóle nie tęskniłem, a samo to, że stoisz styłu za mną a nie przede mną napawa mnie ogromną radością..!-powiedział blondyn ledwo co się hamując, a ta jak na Pannę Pansy Parkinson przystało w ogóle się nie przejęła
-Znowu trafiłeś na jakąś mało doświadczoną dziewczynę..? Nie bój się, kochanie..! Dziś w nocy wszystko ci zrekompensuje..!
-Brawo, Parkinson..! Co za długie słowo..! Ile razy je wypowiadałaś za nim udało ci się to zrobić poprawanie..?-zapytał kpiącą Draco z wyraźnym rozdrażnieniem, a ta tym razem jak na "Lepe" przystało znów zaczęła się podlizywać
-Co ty mówisz Dracusiu..? Ja już wszystko zaplanowałam..!
-No proszę, wygląda na to, że to ty nie umiesz kogoś wystarczająco dobrze "przelecieć”, aby dał ci spokój. Może pożyczyć od tego Krukona miotłę..?-zapytała Szajera a Malfoy wręcz spiorunował ją wzrokiem=żaden Ślizgon się nie zaśmiał tylko czekał na dalszą reakcję blondyna -Posłuchaj, Keirt! Mam cię już dość! Twoja obecność zaczyna mnie irytować! Jak nie zauważyłaś, jeszcze cały Hogward chce cię zaliczyć więc idź służyć "ustami" gdzie indziej! A ty Parkinson, odwal się w końcu ode mnie! Czy ty naprawdę jesteś niedorozwinięta czy przypadkiem nie zauważyłaś, że nie chce mieć już z tobą nic wspólnego?!
-Ale...
-Nie ma żadnego, "ale"!-warknął a Pansy zaszkliły się oczy ~Ocho! Wygląda na to, że się naprawdę wkurzył...~pomyślała Szajera już się więcej nie odzywając gdyż chyba każdy odniósł wrażenie, że Draco ma wielką ochotę strzelić w kogoś Avadą=jak na razie Szajera była na drugim miejscu, na pierwszym Pansy która się rozhisteryzowała...
-Przestań robić sceny!-ponownie warknął Ślizgon a blondynka zmrużyła oczy, Draco naprawdę potrafił być szorstki dla tych których nie lubił...Skąd ona to zna..?
-Dobrze wiesz, że i tak będziesz mój!-powiedziała Pansy a Draco spojrzał na nią z pogardą
-Chyba śnisz!-odparł a ta z płaczem wybiegła z WS, zapewne spodziewając się, że Malfoy pobiegnie za nią ale ten tylko uśmiechając się z zadowoleniem że ta w końcu dała mu spokój odwrócił się z powrotem do stołu i spojrzał...na Keirt -Jakieś komentarze..?-zapytał a ta zmrużyła lekko oczy
-Żadnych...-odparła poczym oboje zaczęli jeść, on myśląc o tym że jak tylko skończy i wróci do PW będzie czekać na niego Parkinson która znów będzie się przed nim płaszczyć, ona zastanawiając się co miała na myśli Pansy mówiąc "Dobrze wiesz że i tak będziesz mój!"..?
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

(Mini)Galeria

wtorek, 17.kwietnia.2007, 17:00
Hej-komp nadal zepsuty ale może coś w tym tygodniu napisze-chociaż...te egzaminy...Ach! będe musiała sie uczyć! ale mi sie nie chce!!!
(małe a cieszy:)
*Szajera*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:



Księga

Próg przekroczyło istot.



Zamknij powiew bryzy w buteleczce

Wspomnienie bryzy
2006
październik (10)
listopad (2)
grudzień (3)

2007
styczeń (2)
luty (4)
marzec (2)
kwiecień (2)
maj (3)
czerwiec (2)
lipiec (2)
wrzesień (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (1)
marzec (1)

2012
luty (1)



Wasz powiew
intigakuen-heaventomriddlealex-diary-alexintegral-alucardintegrallollipopsakai-tsuki





PIOSENKI
Naruto-Time to Dance!
Naruto-Hell
Naruto Shippuuden Opening
Naruto-Until The Day I Die
Itachi and Sakura- Just like you
Naruto-Phenomenon
Naruto first ending
Jesse McCartney-Just So You Know
*Gaara vs Kimimaro-Blow Me Away
Naruto-Sadness and Sorrow(na tej piosence zawsze płacze:)
Bill-fajna piosenka!!
naruto fourth ending
Full metal Alchemist Movie trailer
Gaara vs Kimimaro
SasuSaku-Just so you know
Don't Cry
FMA first ending
Hellsing-Pompei(!!!)
DBZ-Fall to Pieces
Hilary Duff - Play With Fire
Daft Punk-One more time
Naruto-Once upon a broken heart
Naruto-Guilty(The Rasmus)
Sasuke-Goodbye
Naruto Shippuuden Ending

ODCINKI ANIME
Ep.109-Sasuke i Sakura
Ep.108-SasukeVs.Naruto-2
Naruto Shippuuden1-2-polskie napisy(!!!)
Fushigi Yuugi
Fushigi Yuugi OVA
Inuyasha(w Multi)

OBRAZKI
Gaara18
Alucard
Orochimaru
Gaara17
Naruto
Shikamaru/Sasuke
Kazekage/Hokage2
Naruto-girls2
Itachi1
Alucard2
Ren&HoroHoro2
Shikamaru&Temari
elf-brunetka
Gaara16
Shikamaru/Neji
Gaara15
Gaara14
elf-blondynka1
Neji
SasuNaru3
Naruto&Hinata1
Gaara12
elf-3
Miaka&Hotohori
Ayashi2
Alucard1
Gaara11
Gaara10
Itachi/Kakashi
Ayashi3
Draco
Gaara9
Ayashi
Van&Hitomi
Kazekage/Hokage1
Integral
Kakashi
Itachi
Dark Angel
Gaara8
Naruto&Hinata
Gaara7
Integral2
Naruto
SasuNaru
Fourth Hokage1
Alucard3
Integral1
Victoria
Hinata
Sasuke/Itachi :)
Ren&HoroHoro
Gaara5
Gaara4
Fourth Hokage
Gaara3
Naruto-girls
Chii
SasuNaru5
SasuNaru4
Naruto-boys
Alucard&Integral
Alucard&Integral1
Gaara2
Kadaj1
Gaara1

OPOWIADANIA
Mylog
Hermiona i Draco
Ren&HoroHoro

TAPETY
Naruto-galeria2
Naruto-galeria3
hmm
Naruto-Galeria
Anime
Naruto-blog
Naruto-galeria
yaoi-scans(Naruto)-56
yaoi-scans(Naruto)
yaoi-galeria(Naruto)3-?



***
Background&Picture: Google Image Search
Przeróbka & HTML: Integral
Tylko dla szajera